WIG20 nie może się ciągle zdecydowanie oderwać od lutowego maksimum (2119 pkt). Tym samym trudno wysnuć jednoznaczny wniosek, że ten kluczowy opór został zdecydowanie pokonany. Warto zwrócić uwagę, że analogicznego szczytu nie przebił wskaźnik MACD. To może zapoczątkować ukształtowanie się negatywnych dywergencji. Z drugiej strony, nie widać jednak poważniejszych sygnałów zakończenia średnioterminowego trendu wzrostowego. Nie doszło do głębszej korekty, która uzasadniałaby pozbywanie się akcji. Z tego względu ruch powrotny nieco poniżej lutowego szczytu nie jest równoznaczny z zanegowaniem wcześniejszego sygnału kupna. Kontynuacja zwyżki jest więc wciąż bardziej prawdopodobna niż zakończenie trendu wzrostowego.

Mniej jednoznaczna jest sytuacja w przypadku innych indeksów. Co prawda, WIG znajduje się w pobliżu historycznego rekordu, ale już MIDWIG czy WIRR nie pokonały jeszcze kluczowych oporów. MIDWIG utknął w strefie pomiędzy przebitym niedawno maksimum z września ub.r. (1780 pkt) a szczytem z kwietnia ub.r. (1825 pkt). Do czasu pokonania tej drugiej bariery nie można stwierdzić, że indeks średnich spółek wyrwał się z długoterminowego trendu bocznego, trwającego już od 15 miesięcy. Czasy największej świetności ma za sobą WIRR. Na razie zdołał odrobić dopiero połowę dotkliwych strat z okresu luty-maj. Zresztą w tym przypadku długoterminowy szczyt (5054 pkt) zanotowany został nie w lutym tego roku, lecz jeszcze w październiku 2004. Do kluczowej bariery nie dotarł też Indeks Cenowy PARKIETU, który uwzględnia kursy wszystkich giełdowych spółek. Właściwie już od połowy czerwca stoi w miejscu.

Z wydarzeń około rynkowych ważna wydaje się zmiana nastrojów na rynku obligacji. Od początku lipca rentowność 10-latek mocno idzie w górę po wcześniejszych równie silnych spadkach. Tak silnego odreagowania nie notowano od początku stycznia. Wzrost rentowności papierów skarbowych nie jest korzystnym sygnałem dla rynku akcji, choć na razie nie jest przesądzone, że doszło już do zmiany trendu w przypadku obligacji.