Ekonomiści sektora komercyjnego uważają, że zdecydowanych wrogów inflacji jest dwóch: prezes NBP Leszek Balcerowicz i Dariusz Filar. Mogą oni liczyć jeszcze na wsparcie Haliny Wasilewskiej-Trenker. Na tym lista "jastrzębi" w radzie się kończy. Po drugiej stronie są Stanisław Nieckarz i Mirosław Pietrewicz, którzy tworzą grupę zdeklarowanych "gołębi", przedkładających wzrost gospodarczy nad stabilność cen.
Reszta członków RPP wobec inflacji ma w gruncie rzeczy bardzo podobne nastawienie - wynika z uśrednionych ocen analityków. Idealnie między gołębiami i jastrzębiami lokuje się Marian Noga, zwykle uznawany raczej za bliższego "gołębiemu" skrzydłu w radzie. Na to określenie zdaniem analityków zasługuje w rzeczywistości raczej Stanisław Owsiak.
"Centrowe" poglądy dużej części RPP mogą służyć pomocą w wyjaśnieniu, dlaczego daleko jej do spójności. Wyrazem tego są na przykład częste i nieoczekiwane zmiany nastawienia w polityce pieniężnej.
Słabe dane dotyczące PKB w pierwszym kwartale sprawiły, że kwestia wzrostu gospodarczego nabrała znaczenia w retoryce RPP i jej poszczególnych członków. Jak wynika z zestawienia, aż siedmiu członków rady (choć w różnym stopniu) byłoby skłonnych obniżać stopy dla pobudzenia koniunktury. Warto pamiętać, że nawet ci, którzy są postrzegani jako "jastrzębie", dbają o wzrost - obniżanie inflacji w długim terminie jest korzystne dla gospodarki.
Zdaniem jednego z ekonomistów, oprócz "gołębi" i "jastrzębi", trzecią grupę w bankach centralnych stanowią "papugi". Są to ci członkowie organów decydujących o wysokości stóp procentowych, którzy są podatni na argumentację osób o bardziej zdecydowanych poglądach.