Festiwal, jak lato, trwa trzy miesiące. Oferuje rzymianom i turystom wszelkie rodzaje muzyki, teatr, występy estradowe i inne rozrywki na ponad 130 scenach w całym mieście. Sztuki teatralne wystawiane są w ruinach Forum Romanum, śpiewacy operowi występują w starożytnych łaźniach Karakalli, filmy wyświetla się na ekranach rozstawionych przed Coloseum, a basen pływacki i plażę urządzono na brzegach Tybru.
Miasto zaczęło organizować Estate Romana w 1977 r. Letnie festiwale miały wtedy podnieść morale mieszkańców nękanych recesją gospodarczą i terrorystycznymi atakami lewackich Czerwonych Brygad. Podobnie jest teraz, gdy wszyscy mają świeżo w pamięci zamachy w Londynie, a włoska gospodarka przeżywa recesję pierwszą od 10 lat. Zaufanie konsumentów jest najniższe od roku.
Władze Rzymu atrakcjami festiwalu chcą też do miasta przyciągnąć turystów. - Powinni przyjeżdżać do nas po prostu na wakacje, a nie tylko, by zwiedzać zabytki - uważa zastępczyni burmistrza Maria Pia Garavaglia. I turyści nie zawiedli. W pierwszej połowie roku do Wiecznego Miasta przybyło ich 8 mln, o milion więcej niż rok temu i pierwszej połowie Wielkiego Jubileuszu roku 2000. Hotele zanotowały wzrost liczby gości o 12%. Na lipiec zarezerwowano 74% miejsc we wszystkich rzymskich hotelach. Burmistrz Rzymu Walter Veltroni komentując te statystyczne dane podkreślił, że mimo napiętej sytuacji międzynarodowej miasto postrzegane jest jako spokojne i bezpieczne.
Rzym lepiej też sobie radzi pod tym względem niż reszta Włoch. W całym kraju bowiem liczba zagranicznych turystów spadła w pierwszych czterech miesiącach o 5% w porównaniu z takim samym okresem 2004 r. Zamek Św. Anioła, kamienna twierdza górująca nad Tybrem, otwiera wrota na noc, w salach wystawiono muzealne eksponaty, a na dziedzińcach występują akrobaci. Zamek, postawiony nad grobem cesarza Hadriana, pełnił różne funkcje. W czasach politycznych niepokojów był papieską twierdzą, później więzieniem. W tych dniach może być lepiej znany jako tajemnicza świątynia "Illuminati", sekty, która postanowiła zniszczyć Kościół katolicki w powieści Dana Browna "Anioły i Demony".
Bloomberg