Po dwóch sesjach spadku byki znów przeważały. Kontrakty na WIG20 odbiły się od wsparcia w postaci szczytu z 4 lipca (2076 pkt) i ponownie znalazły się w pobliżu tegorocznego maksimum. Dwie ubiegłotygodniowe próby jego przebicia były nieudane. Jednak korekta, jaka po nich nastąpiła, nie doprowadziła do sforsowania żadnego istotnego wsparcia.

Tegoroczny szczyt jest zlokalizowany na wysokości ok. 2130 pkt. W oparciu o niego można budować strategię zachowania na rynku. Jego znaczące wykupienie skłania raczej do wykorzystania ewentualnego dotarcia notowań w rejon 2130 pkt do zajęcia krótkiej pozycji niż prób inwestowania zgodnie z dotychczasowym trendem. Z drugiej strony, rzadko zdarzało się w przeszłości (ale się zdarzało - na przykład ostatnio pod koniec lutego), że istotne szczyty były kształtowane przy tak bardzo ujemnej bazie (nie "usprawiedliwia" jej dywidenda z PKN-u).

Wczoraj na zamknięciu miała ona prawie 40 pkt. Warto przy tym zauważyć, że w tym miesiącu taką wartość odnotowaliśmy zarówno gdy rynek szedł w dół (7 lipca), jak i teraz, gdy jest blisko tegorocznego szczytu. To pokazuje, jak duża jest obawa inwestorów przed rozpoczęciem trwalszego spadku. Bez wątpienia baza jest obecnie elementem dodatkowo utrudniającym podejmowanie decyzji, ale próby prognozowania jej zachowania nie mają chyba większego sensu. Jest to bardziej zgadywanie niż rzeczowa analiza.

W zamian tego konieczna jest wzmożona konsekwencja w zarządzaniu kapitałem. Ewentualne zredukowanie się ujemnej bazy byłoby zapewne kosztowne dla posiadaczy krótkich pozycji. Wobec tego otwierając je w okolicy 2130 pkt należy pamiętać o zleceniu stop-loss. Jego poziom można wyznaczyć w oparciu o 5-sesyjny ATR, który ma teraz 30 pkt.