Prokuratura, do której doniesienie złożył kontrolujący Wyborową w ubiegłym roku UKS, bada, czy spółka nie straciła na umowach zawieranych z zewnętrznymi firmami. Według niektórych obserwatorów, może chodzić o transfer pieniędzy z Wyborowej do jej właściciela - francuskiego Pernod Ricarda i Agrosu (który również należy do grupy). Zarząd firmy temu zaprzecza.

Ale to nie wszystkie kłopoty Wyborowej. Związki zawodowe zapowiadają strajk, jeśli zarząd nie odstąpi od planów restrukturyzacji spółki. Firma zaproponowała swoim pracownikom obcięcie wynagrodzeń o 60%. - Cięcia są konieczne, jeśli chcemy wygrać z konkurencją. Wynagrodzenia w firmie są dwukrotnie wyższe niż średnia w branży. W sferze produkcyjnej średnia w Wyborowej to 7 tys. zł brutto - uzasadnia Andrzej Szumowski, wiceprezes spółki.

Jeśli związki nie zgodzą się na cięcia płac, spółka zamierza zwolnić 120 osób z liczącej około 330 pracowników załogi. Według Ireneusza Hałasa, szefa Solidarności w zakładzie, ten program nie wynika ze złej sytuacji firmy, ale ze złego nią zarządzania.

W 2001 r. - kiedy spółkę kupował francuski Pernod - sprzedawała ona 20% wódki w Polsce. Dziś ten udział spadł do niespełna 5%.