W 2004 r. na jednego Polaka przypadało nieco ponad 1,5 tys. euro naszego eksportu - wynika z danych GUS. To czterokrotnie mniej niż wynosiła średnia dla 25 państw Unii Europejskiej (przeszło 6,5 tys. euro). Najniższy wskaźnik miał Cypr (minimalnie powyżej 1 tys. euro), na przedostatnim była Grecja (1,1 tys.), a oczko wyżej Łotwa (1,4 tys. euro). Polska zajęła czwartą pozycję od końca i to mimo wzrostu eksportu w zeszłym roku o prawie 22% (w euro) i spadku liczby ludności.

- Zawsze mieliśmy bardzo niski wskaźnik eksportu na mieszkańca. Mamy liczniejszą populację niż większość państw Unii Europejskiej. Dlatego mimo dynamicznego wzrostu eksportu ten wskaźnik nie zmienia się tak szybko - wyjaśnia Jerzy Markuszewski z prezydium Krajowej Izby Gospodarczej.

Według Kazimierza Miszczyka, naczelnika wydziału analiz handlu zagranicznego MGiP, problem tkwi w wielkości gospodarki. - Im jest większa, bardziej zasobna w surowce, tym mniej musi być otwarta na handel zagraniczny - twierdzi. Dlatego najmniejsze kraje mają największe wskaźniki. W Europie prym wiedzie Luksemburg: na mieszkańca przypada tam prawie 29 tys. euro eksportu (w 2004 r. liczba ludności Luksemburga nie przekraczała 0,5 mln). Ale znacznie większe wskaźniki od Polski mają też nasi sąsiedzi: Czechy (5,4 tys. euro eksportu na głowę), Słowacja (4,1 tys.), Węgry (4,4 tys.) czy Estonia (3,5tys.).

- Problem mielibyśmy wtedy, gdyby w tych krajach wskaźnik się zwiększał, a u nas malał. Ale tak nie jest - mówi J. Markuszewski. Od 1990 r. do 2004 r. polski eksport na mieszkańca (liczony w dolarach) wzrósł o 414% i w ub.r. osiągnął poziom przeszło 1,9 tys. USD. - W ciągu pięciu najbliższych lat mamy szanse osiągnąć poziom 3 tys. USD - przewiduje K. Miszczyk. W Niemczech, które mają dwa razy więcej ludności niż Polska, na mieszkańca przypada 8,9 tys. euro sprzedaży zagranicznej. W opinii Tadeusza Toczyńskiego, prezesa GUS, niski wskaźnik dla polski świadczy o potencjale naszego eksportu.

Według J. Markuszewskiego, dużo ważniejsze od samego poziomu tego wskaźnika są tendencje panujące w handlu zagranicznym. A u nas eksport cały czas rośnie. Według ostatnich danych, za maj, był prawie o 10% większy niż przed rokiem (dynamika w euro). Co ciekawe - ku zaskoczeniu wielu ekonomistów - nasza sprzedaż zagraniczna rosła nawet w okresie silnego umocnienia złotego. W opinii przedstawiciela KIG, jednym z największych sukcesów polskiej gospodarki w obszarze handlu zagranicznego, jest wypracowanie dodatniego salda z Niemcami (421 mln euro w okresie styczeń-maj br.).