Na amerykańskim rynku akcji w dalszym ciągu trwa pat. Indeks S&P 500 krąży wokół marcowego maksimum. Kluczowe w tej chwili jest rozstrzygnięcie, czy trudności z podtrzymaniem zwyżki są przejściowe, czy też zapowiadają zwrot notowań. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na stopniową ewolucję reakcji inwestorów na napływające raporty za II kwartał. Początkowo próbowali oni znajdować w nich argument do kupowania akcji, ale w miarę upływu czasu coraz większą uwagę zaczynali przywiązywać do informacji dotyczących perspektyw na II półrocze. Te w wielu przypadkach dały powody do zaniepokojenia. W sumie jednak obecny sezon publikacji wyników przebiega w dość spokojnej atmosferze. Warto też zauważyć, że pomimo tego, że w II kwartale tego roku dynamika poprawy zysków będzie zapewne najsłabsza, albo jedną z najsłabszych przez ostatnie półtora roku, to jednak S&P 500 w pierwszym miesiącu nowego kwartału notuje największy wzrost od października 2003 r. Ten optymizm inwestorów stanowi przestrogę.

W tej sytuacji bardziej można spodziewać się ataku na linię trzymiesięcznego wzrostu niż kontynuacji zwyżki. Linia trendu przebiega na wysokości 1209 pkt i wraz z czerwcowym szczytem (1217 pkt) stanowi kluczowe wsparcie. Jego przełamanie będzie zwiastunem końca dobrej koniunktury i pozwoli oczekiwać zniżki poniżej 1150 pkt.

Jedenasty kolejny tydzień rośnie węgierski BUX. Indeks przekroczył psychologiczną barierę 20 tys. pkt. Widoczne zarówno na dziennym jak i tygodniowym MACD negatywne dywergencje przestrzegają przed nagłym zwrotem notowań na tym parkiecie. Dzienny Stochastic od dwóch miesięcy praktycznie cały czas przebywa w strefie wykupienia. Taka sytuacja nie zdarzyła się nawet podczas szaleńczego wzrostu w pierwszych miesiącach roku. Oznaką zdobywania przewagi przez sprzedających stanie się powrót poniżej 20 tys. pkt. Będzie to zapowiadać powrót do szczytów z przełomu lutego i marca. Znajdują się one na wysokości 18 673 pkt. Natomiast maksimów z I kwartału tego roku nie zdołał jeszcze pokonać czeski PX50. To sygnał, że zagraniczni inwestorzy stają się coraz bardziej wybredni przy kupnie akcji z poszczególnych rynków.