- Komunikat GUS dotyczący wzrostu gospodarczego w I kwartale podziałał na ekonomistów jak zimny prysznic. Wszystkie ośrodki skorygowały w dół prognozy na ten rok - mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR, tłumacząc się z poważnej korekty szacunku PKB. Ekonomista przytacza też obniżkę średniej prognozy banków do 3,5% z 4,7% oczekiwanych w styczniu. Przypomnijmy, że w I kwartale polska gospodarka rozwijała się w tempie zaledwie 2,1%.
Największym zaskoczeniem była jednak nie sama dynamika PKB, ale wzrost inwestycji raptem o 1%. B. Wyżnikiewicz zwraca uwagę, że ostatnie wyliczenia GUS wprowadziły spore zamieszanie w statystykach dotyczących nakładów na środki trwałe. - Część ośrodków ekonometrycznych musiała pozmieniać modele - przyznaje. Podkreśla jednak, że słabe dane za I kwartał nie muszą oznaczać wstrzymania inwestycji. Zwykle w tym okresie przedsiębiorstwa rozliczają bowiem tylko kilkanaście procent wydatków ponoszonych w całym roku.
IBnGR zrewidował jednak prognozę wzrostu inwestycji w tym roku do 8%, z 10% przewidywanych przed trzema miesiącami. Ekonomiści mają jednak nadzieję, że dwucyfrowe tempo uda się osiągnąć już w III kwartale.
W opinii analityków z Instytutu, już II kwartał przyniósł poprawę sytuacji w gospodarce. - Na fajerwerki jeszcze za wcześnie, ale mamy już zdecydowaną przewagę korzystnych informacji - twierdzi B. Wyżnikiewicz. Chodzi o wyraźny wzrost dynamiki produkcji budowlanej w ostatnich dwóch miesiącach, obserwowany od początku roku wzrost zatrudnienia w gospodarce, utrzymanie wysokiej rentowności przedsiębiorstw czy spadek inflacji.
Ekonomiści z IBnGR zauważają też stopniową poprawę sytuacji gospodarstw domowych. Świadczą o tym np. dynamicznie rosnące kredyty mieszkaniowe. To efekt zwiększenia wynagrodzeń i powolnego spadku bezrobocia. W tym roku, według założeń Instytutu, wynagrodzenia realne (brutto) powinny wzrosnąć o 2%. Konsumpcja indywidualna będzie jednak mniejsza niż w 2004 (spadek do 2,7% z 3,4%). Sytuacja powinna się poprawić dopiero w przyszłym roku.