Cox zastąpi na stanowisku Williama Donaldsona, który ogłosił rezygnację w czerwcu. Podczas przesłuchań na Kapitolu nowy kandydat na szefa SEC deklarował "agresywne korzystanie z narzędzi dostarczanych przez Kongres" dla ochrony interesów inwestorów. Cox starał się też zaprezentować jako zwolennik kontynuacji linii swojego poprzednika.

Republikanin z Kalifornii nie powinien mieć problemów z zatwierdzeniem przez Senat, ale jego zeznania oczekiwane były na Wall Street z dużym zainteresowaniem. Cox poparł, w całej rozciągłości, uchwaloną w 2002 r. ustawę Sarbanesa-Oxleya, zaostrzającą m.in. standardy rozliczeń księgowych w amerykańskich spółkach publicznych. SEC pod jego kierownictwem ma także wspierać modernizację amerykańskich rynków finansowych, tak aby nadążały za postępem technologicznym i globalnymi zmianami. Cox przyznał jednak, że nowe technologie oraz otwarcie rynków dla szerokiej rzeszy inwestorów stanowią zarówno nowe, pozytywne wyzwanie, jak też wiążą się z "ogromnym ryzykiem".

Podczas przesłuchań przyszły szef SEC zadeklarował, że będzie walczył o bardziej przejrzyste prezentowanie wynagrodzeń szefów spółek. Opowiedział się przy tym za obowiązkowym uznawaniem opcji zakupu akcji przyznawanych menedżerom i dyrektorom jako wydatków bieżących korporacji. - SEC powinna egzekwować przestrzeganie zasad etycznych, tak aby nie doszło więcej do upadku Enronów - mówił Cox.

Kandydat przewodzi obecnie Komisji Bezpieczeństwa Narodowego w Izbie Reprezentantów i sporo miejsca w jego zeznaniach zajęły kwestie terroryzmu i ochrony rynków finansowych. Cox deklarował, że ochrona przed atakami terrorystycznymi będzie jednym z głównych celów jego misji.

Komisją Papierów Wartościowych i Giełd w USA kieruje pięcioosobowy zarząd. Oprócz Coxa, który czeka na zatwierdzenie przez Senat, zasiada w niej po dwóch przedstawicieli obu głównych partii - demokratycznej i republikańskiej.