Do tej pory związkowcy stali przed dwiema możliwościami: mogli zgodzić się na redukcję płac o 60% lub na zwolnienie 120 osób. Zarząd tłumaczył, że zarobki w Wyborowej są dwukrotnie wyższe od średniej w polskiej branży alkoholowej. Jednak związki nie dopuszczały takiej możliwości, więc firma przedstawiła propozycję zwolnień - miałyby one ruszyć od sierpnia, kiedy kończą się 4-letnie gwarancje zatrudnienia wydane przez francuski Pernod Ricard podczas prywatyzacji.

W środę wieczorem doszło do przełomu. - Zarząd zaproponował program dobrowolnych odejść, w którym pracownicy oprócz odszkodowań wynikających z kodeksu pracy i układu zbiorowego otrzymają jeszcze odprawę równą 5 pensjom. W skrajnym przypadku pracownik będzie mógł otrzymać łącznie 11 pensji - mówi Ireneusz Hałas, przewodniczący Solidarności w Wyborowej.

Tymczasem Andrzej Szumowski, wiceprezes spółki, mówi, że pracownicy z ponad 20-letnim stażem mogą otrzymać nawet 18 pensji (przy średniej 7 tys. zł brutto oznacza to 126 tys. zł). - Według naszych obliczeń średnia odprawa będzie równa 15 pensjom - mówi A. Szumowski.

Obie strony nie są też zgodne co do szczegółów układu. Związki mówią, że będzie on możliwy, jeśli zgodzą się na cięcia wynagrodzeń. Zarząd z kolei tłumaczy, że obie kwestie są niezależne. Nad uzgodnieniem stanowiska ma pracować wspólna komisja.