Nikt po takiej sesji nie powinien mieć wątpliwości, że to właśnie duzi gracze z opóźnieniem zareagowali na RPP i wyniki spółek. Na RPP najpierw reagują obligacje i waluta, a wyniki spółek analitycy w zachodnich bankach muszą nieco dłużej przeanalizować. Efekt wczoraj tego był taki, że TP ciągnęła cały rynek, a umacniający się złoty zdradzał zamiary zagranicznych funduszy. Zresztą decyzja RPP była tak naprawdę temu pomocna, ale nie niezbędna. Węgierski BUX jest ciągle wystarczającym impulsem.

Obroty nie wskazywały na jakiś agresywny kapitał, ale należy po tej sesji wyraźnie podkreślić, że większość jego aktywności to zlecenia bardzo dużej wartości (ale nie pakietówki) na kluczowych spółkach. Szczególnie wyraźnie widoczne było to właśnie na TP, gdzie trwała bitwa między zarządzającymi. Mali inwestorzy dzisiaj nie handlowali. Ich przepędził upał. Zresztą upał też można obwiniać za bazę, która mimo dywidendy na PKN (patrz wczorajszy komentarz) momentami nawet oscylowała wokół wczorajszych wartości. Powinna być natomiast 12 pkt mniejsza.

W związku z tym w kolejnych analizach będę mieć spory problem, bo na przełomie lipca i sierpnia od dawna zapowiadałem możliwe zakończenie wzrostów "wyborczej serii kontraktów", która analogicznie do poprzedniej serii, w połowie okresu swojej świetności miała również zmienić trend. Teraz brakowało do tego tylko window dressing na koniec lipca i jakiegoś euforycznego wyjścia na nowe szczyty z jednoczesnym zmniejszeniem pesymizmu. O WIG jest dzisiaj pewnie we wszystkich gazetach, co kontariańsko zachęca do zakończenia fali wzrostowej, ale skrajnego pesymizmu rynek się za to jeszcze nie wyzbył, a wręcz go powiększa, i to przy niezłych wynikach spółek!

Uff... jak dobrze, że skończyło się miejsce. Nie muszę pisać dzisiaj prognozy.