W tym tygodniu parlament zakończył prace nad ustawą o partnerstwie publiczno-prywatnym. Każda umowa PPP (między firmą prywatną a podmiotem publicznym) będzie teraz rejestrowana w załączniku do ustawy budżetowej. Do tego podawane będą łączne kwoty wydatków strony publicznej w danym roku i do końca jej obowiązywania, wynikające z kontraktu. Zapis ten do ustawy wprowadził Senat; zmianę poparli w czwartek posłowie. Według parlamentarzystów, ewidencja kontraktów, realizowanych zarówno przez administrację centralną, jaki i samorządy, pozwoli na lepszą ocenę ewentualnych obciążeń dla Skarbu Państwa. Do tej pory wszelkie gwarancje i zobowiązania wynikające z umów koncesyjnych (poprzednik kontraktów PPP) próbowały rejestrować poszczególne resorty. Nie było informacji o zobowiązaniach w jednym miejscu.

Ale czy umieszczenie umów PPP w budżecie nie oznacza, że powiększą one automatycznie deficyt? Rząd planował przecież, że wykorzystanie partnerstwa przez administrację centralną, a zwłaszcza samorządy, będzie szybko rosnąć. Wartość kontraktów PPP już za 2-3 lata osiągnie, według prognoz resortu gospodarki, 1,5-2 mld zł.

Okazuje się, że niekoniecznie sumy te powiększą deficyt. - Wszystko zależy od treści umowy podpisywanej z inwestorem - mówi wiceminister gospodarki Irena Herbst. Według wykładni Eurostatu, wynikające z PPP zobowiązania rządu powinny być wliczane do długu sektora publicznego, jeżeli większą część ryzyka związanego z projektem ponosi właśnie partner publiczny. - Jeżeli więc nie chcemy powiększać długu sektora publicznego, w szerszym stopniu ryzykować musi inwestor prywatny - przyznaje I. Herbst.

Problem w tym, że rozłożenie ryzyka inwestycyjnego to nawet teraz jeden z najistotniejszych kwestii przy wycenie kontraktów koncesyjnych. Partner prywatny domagać się będzie większych pożytków z umowy, jeśli nie uzyska odpowiednich gwarancji rządowych lub samorządowych.