W pierwszej połowie zeszłego roku HSBC wypracował zysk netto 6,94 mld USD. Analitycy ankietowani przez Bloomberga spodziewali się, że tym razem minimalnie przekroczy próg 7 mld USD. Tymczasem brytyjski gigant - pod względem wartości rynkowej drugi bank na świecie, po Citigroup - w minionym półroczu zarobił na czysto 7,6 mld USD. Największa w tym zasługa pionu bankowości detalicznej, ponieważ zysk przed opodatkowaniem w pionach bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej spadł.

Po publikacji wyników akcje HSBC zdrożały wczoraj o 1,4%, do 936 pensów za jedną. Inwestorzy bardzo przychylnie przyjmują działania prezesa banku Johna Bonda, który prowadzi ekspansję HSBC na zagranicznych rynkach, m.in. w Chinach i na rynkach wschodzących Ameryki Łacińskiej, stopniowo uniezależniając bank od koniunktury w rodzimej, Wielkiej Brytanii. W minionym półroczu zyski osiągnięte przez HSBC poza Europą i Hongkongiem (gdzie bank ma swoje korzenie) znacznie się zwiększyły i zrównały się niemal z zyskami na tym właśnie obszarze.

W ciągu roku Bond wydał na zakup jednego z chińskich banków i jednej z tamtejszych firm ubezpieczeniowych ok. 2,8 mld USD. Bank przejął też firmy operujące na rynku kart kredytowych, m.in. w Brazylii oraz USA. Oddział bankowości inwestycyjnej HSBC zatrudnił ponad pół tysiąca nowych pracowników, głównie za Atlantykiem, licząc na zwiększenie prowizji za obsługę emisji akcji oraz fuzji i przejęć.

Bloomberg