Reklama

Nos

Publikacja: 02.08.2005 08:36

Mam nosa. Ci, którzy mnie znają, wiedzą o czym mówię. Trudno byłoby nie mieć nosa w moim zawodzie. A mój nos jest duży i sięga daleko. Wywąchuję kandydata po drugiej stronie stołu. Kiedy kandydat wyrzuci z siebie ważną odpowiedź, wciągam głęboko powietrze, aby przebadać, czym to pachnie. Mam nosa, czyli mam wyczucie, intuicję. Mam broń, która rozbiera. Spojrzenie prosto w oczy odkrywa maskę.

Mam przed sobą kandydata na stanowisko dyrektora IT Europy Centralnej. Porządne CV, sześć lat konsultingu, w tym cztery lata w Paryżu, sześć lat na stanowisku dyrektora IT. Chętnie rozważy moją ofertę. Zna się na swoim fachu. Jednak cały czas lansuje swoją osobę. Nie mogę go wyczuć aż do momentu, kiedy stwierdza:

- W angielskiej firmie jest przerost formy nad treścią.

- Co chce pan przez to powiedzieć?

- Dużo czasu spędza się na osiągnięciu konsensusu, na uszanowaniu uczuć każdego uczestnika projektu. Dobieranie słów zależy od wrażliwości innych. We francuskiej firmie jest lepiej, nie boją się urazić:

Reklama
Reklama

- Ale czy to właśnie forma nie mówi dużo o treści?

- Nie znaczy to, że nie można na siłę czegoś uformować, aby nadać konkretne znaczenie.

- Tak, jak w morfopsychologii.

- O nie. To bzdury.

- To ciekawa nauka.

- Nie, to właśnie to, czego nienawidzę u Francuzów. Proszę sobie wyobrazić, że nie tylko używają grafologii, ale też morfopsychologii. Jak można kogoś oceniać na podstawie twarzy. To faszyzm. Ci, którzy to uprawiają, to szczury.

Reklama
Reklama

Kandydat nagle bardzo się unosi. Zaczyna się pocić. Od razu czuję zapach upolowanego zwierzęcia.

- Co się stało, że pan się tak obruszył?

- Miałem raz z tym do czynienia i to mi wystarczyło.

- Wystarczyło?

- To osobista sprawa.

- Czy też poniekąd wpływa na życie zawodowe?

Reklama
Reklama

- Na pewno tak.

- Pozwoli pan, że udzielę feedback.

- Tak, czy mam się czegoś obawiać?

- Ale czy pan chce takiego feedbacku, nawet jeśli nie sprawi panu przyjemności?

- Muszę stawiać czoło.

Reklama
Reklama

- Właśnie. Cały czas, kiedy rozmawiam z panem, mam wrażenie, że pan nie pokazuje własnej twarzy.

Kandydat nagle blednie. Widzę, że chce przykryć rękami własną twarz, ale jego ręce pozostają jakby przyklejone do stołu. Z wykrzywioną szczęką zaczyna mówić:

- Miałem operację plastyczną...

- Jaką?

- Nos. Miałem żydowski nos, a to, że nazywam się Szymon, to pan może sobie wyobrazić.

Reklama
Reklama

- Przejawy antysemityzmu?

- Nawet nie. Bardzo rzadko. To ja się źle z tym czułem.

- A teraz jest lepiej?

- Pan jest pierwszą osobą, która mi powiedziała, że nie mam prawdziwej twarzy. Ale przyznaję, że tak siebie widzę - pod maską. Operację miałem po studiach. W związku z tym nie utrzymuję z nikim ze studiów kontaktu. Nawet swoim dzieciom wstydzę się pokazać zdjęcia z dzieciństwa.

- Mogę sobie to wyobrazić. Czuł się pan zagubiony?

Reklama
Reklama

- Tak. Dryfuję, jakbym nie miał sternika.

- I taka jest prawda. Nawet morfopsychologia to tłumaczy.

- Co pan mówi?

- Twarz człowieka jest jak okręt, a nos w środku jest sternikiem. Duży nos, duża umiejętność odnalezienia się wśród ludzi. Duża wrażliwość i płynne poruszanie się w sytuacji burzliwej. Duży nos to zdecydowane ukierunkowanie do celu. Intuicyjne wyczucie konsekwencji.

Wszystkie zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama