W ślad za rosnącym wobec dolara euro w poniedziałek na wartości zyskiwał również złoty. Pomogła mu też informacja o sprzedaży w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Finansów walut na sumę kilkuset milionów euro i zapowiedź, że również w przyszłości może dojść do takich transakcji. Nie wydaje się jednak, by ich skala mogła w dłuższej perspektywie wpłynąć na przebieg zdarzeń na rynku walutowym.

Dużo ważniejsza może się okazać sytuacja na rynku obligacji. Część specjalistów ostatnie umocnienie złotego wiąże ze zwyżką rentowności polskich papierów, co miałoby czynić je bardziej atrakcyjnymi również dla zagranicznych inwestorów. W tym kontekście warto zauważyć, że rentowność obligacji rośnie również na świecie, więc atrakcyjność naszych papierów względem nich niewiele się zmienia. Dlatego trzeba się liczyć z tym, że umocnienie złotego ma przejściowy charakter.

Taka teza jest tym bardziej prawdopodobna, że w dalszym ciągu brakuje sygnałów zapowiadających trwalszy wzrost euro wobec dolara. Wczoraj wspólnej walucie znów nie udało się pokonać bariery 1,22. Przekroczenie tego poziomu pozwalałoby myśleć o trwalszej aprecjacji euro, nawet do 1,26 USD.