Inwestorzy nie przestają kupować akcji. Wręcz przeciwnie, w ostatnich dniach nasilił się napływ kapitału. Nastroje są tak dobre, że rodzi się pytanie - czy to już euforia? Jeśli tak - to automatycznie zapala się światło ostrzegawcze, bo po każdej euforii przychodzi nagłe załamanie. Są podstawy, by sądzić, że koniec "letniego rajdu" jest już bliski. Przed tygodniem rozpoczął się hiperboliczny ruch WIG20 w górę. Wykres wygląda już tak, jakby indeks pionowo szedł w górę.
Z technicznego punktu widzenia niepokojąco wygląda odchylenie indeksu od długoterminowej średniej kroczącej ze 100 sesji, będące prostym oscylatorem pokazującym ewentualne wykupienie rynku. Wskaźnik ten dotarł właśnie do poziomu, na którym znajduje się seria jego maksimów począwszy od marca ub.r. Z drugiej strony są to tylko sygnały ostrzegawcze. Przy tak silnej presji ze strony kupujących nie da się wykluczyć, że indeks nie pójdzie w górę jeszcze o kilkadziesiąt punktów. W każdym razie z dnia na dzień coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz, którego chyba spora część graczy nie bierze pod uwagę. Tym scenariuszem jest całkowite załamanie średnioterminowego trendu wzrostowego, a nie tylko przejściowa korekta spadkowa.
Można się spodziewać, że w takim przypadku negatywne wydarzenia na giełdzie nie pozostaną bez wpływu na to, co się dzieje na innych rynkach finansowych. Prawdopodobny będzie spadek kursu złotego wraz z realizacją zysków przez kapitał zagraniczny. Trudno powiedzieć, jaki wydźwięk będzie miało załamanie trendu na rynku obligacji. Przed dwoma laty wyprzedaż akcji na początku września nie zmieniła tendencji w przypadku cen długu, które kontynuowały ruch w dół. Obecnie od miesiąca - podobnie jak wtedy - trwa spadek cen obligacji i automatycznie wzrost ich rentowności. Zyskowność papierów 10-letnich podskoczyła z 4,6% do blisko 5%. Wynikałoby stąd, że rynek oczekuje końca obniżek stóp procentowych przez RPP w kontekście ostatnich dobrych danych gospodarczych. Jeśli tak - to spadki na rynku akcji niekoniecznie muszą pociągnąć za sobą falę zakupów obligacji i spadek ich rentowności.