Po paru gorących dniach na rynku długu przyszła nuda. Czwartek przyniósł nam zarówno małe obroty, jak i minimalne zmiany cen. Rentowność obligacji w porównaniu ze środą nieco spadła, choć trudno na tej podstawie orzec, czy inwestorzy przeprosili się w końcu z rynkiem. Na koniec sesji papiery dwuletnie OK0807 kwotowane były z dochodowością 4,69%, pięcioletnie PS0310 4,89%, zaś dziesięcioletnie DS1015 4,92%.
Perspektywy na najbliższe dni pozostają niejasne. Z jednej strony mamy niską inflację i nadzieję na jeszcze jedno małe cięcie stóp NBP. Z drugiej zaś, czerwcowe przyspieszenie gospodarki (choć przez wielu określane jako jednorazowy wybryk), idące za tym obawy, że w przyszłym roku RPP być może zmuszona będzie do podwyżek stóp, zbliżające się wybory, wreszcie mocno niepewną sytuację na rynkach bazowych. Niepewna - oznacza poważne ryzyko dalszego wzrostu rentowności. Warto przy tym zauważyć, że dochodowość 10-letnich niemieckich bundów wzrosła od początku ubiegłego miesiąca o 20 pb., zaś amerykańskich dziesięciolatek dwa razy więcej.
Dziś o 14.30 publikacja amerykańskich danych o nowych miejscach pracy. Przywykliśmy, że prognozy rzadko się tu sprawdzają. Można się więc spodziewać, że popołudnie będzie ciekawe. Duże ruchy na rynkach bazowych na pewno nie pozostną obojętne rodzimym inwestorom.