Ostatnie negocjacje nad budżetem zakończyły się w czerwcu. Przywódcy państw UE rozstali się wtedy bez kompromisu. Zdecydowała o tym twarda postawa Londynu, który sprzeciwiał się redukcjom ulgi w brytyjskiej składce płaconej do wspólnego budżetu Unii. Domagał się jednocześnie większych cięć dotacji rolnych.

Negocjacje nad finansami UE odwlec się mogą tymczasem aż do 2006 r., do objęcia unijnych sterów przez Austrię. W oficjalnym grafiku prac prezydencji brytyjskiej do końca roku wciąż bowiem brak daty jesiennego szczytu Rady Unii Europejskiej. Figuruje w nim tylko nieoficjalne spotkanie premierów w październiku. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby szczegółowe rozmowy o budżecie i ustalenia zapadały bez udziału ministrów finansów.

Dla Polski odsunięcie prac nad budżetem to niedobra wiadomość. Zależy nam bowiem na jak najszybszym jego uchwaleniu - tak, aby przygotować się do wydawania funduszy unijnych.

Nie wszystko jednak przemawia za tezą, że Londyn nie chce prac nad budżetem. Wciąż trwają dwustronne spotkania Brytyjczyków z ekspertami z państw Unii, gdzie prezentowane są racje poszczególnych członków UE. - Spodziewamy się formalnego raportu z tych rozmów w formie oficjalnej propozycji kompromisu w listopadzie - mówi Monika Janus-Klewiado, rzecznik Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. - Wtedy negocjacje budżetowe mogłyby się odbyć w grudniu - dodaje.

PAP