Pierwszy raz od miesiąca wykres indeksu S&P 500 znalazł się poniżej średniej kroczącej z 15 sesji. To znak, że kontrolę w krótkim okresie nad rynkiem stopniowo przejmują sprzedający. Ten sygnał zapowiada test kluczowego w dłuższym okresie wsparcia zlokalizowanego w rejonie 1220 pkt. Nieco ponad tym poziomem znajduje się marcowy szczyt, nieco niżej przebiega linia ponad trzymiesięcznej zwyżki. Przełamanie tego wsparcia będzie definitywnym jej końcem, a przed rynkiem stanie widmo dużo głębszej przeceny niż te, które obserwowaliśmy przez ostatnie półtora roku. Największa z nich, trwająca od marca do sierpnia 2004 r., wyniosła nieco ponad 8%.

Po raz kolejny w ostatnich kilkunastu miesiącach rynkom akcji na świecie towarzyszy jednoczesny wzrost cen ropy naftowej i rentowności obligacji. Do tej pory tylko ruch na rynku surowca okazywał się trwały. Natomiast w przypadku papierów skarbowych mieliśmy do czynienia z wahaniami w ramach trendu bocznego. Zapewne i tym razem inwestorzy zakładają, że mamy do czynienia z takim okresowym wzrostem rentowności. W tym kontekście interesujące jest zachowanie na wykresie 10-latek dziennego MACD, jednego z najpopularniejszych wskaźników podążających za trendem. Właśnie testuje on linię łączącą kolejne szczyty z ostatnich dwóch lat. Jej przełamanie może okazać się wstępem do trwalszej niż poprzednio zwyżki dochodowości. Coraz mniej brakuje do kluczowej strefy 4,6-4,8%, której przełamanie stwarzałoby perspektywę ostrej przeceny obligacji. Ich zyskowność sięgnęłaby wtedy przynajmniej 5,5%.

W tej sytuacji zrozumiałe jest słabe zachowanie sektora finansowego, który ma największy udział w indeksie S&P 500. Od końca czerwca zyskał zaledwie 1,5%. W dalszym ciągu znajduje się poniżej szczytu wyznaczonego w początkach 2004 r. Wykresy reprezentantów tego sektora w indeksie DJIA, Citigroup, a szczególnie JP Morgan przestrzegają przed dalszym pogorszeniem notowań. W drugim przypadku niewielka poprawa notowań z kwietnia i maja i późniejsza konsolidacja to nic innego jak ruch powrotny po opuszczeniu obszernej formacji głowy z ramionami, czyli ostatni etap przed mocną wyprzedażą.