Dzięki prywatyzacji Japan Post - instytucji, której Japończycy powierzyli w depozytach i ubezpieczeniach aż 350 bln jenów (ok. 3 bln USD) - powstałby największy pod względem aktywów bank na świecie. Parlament odrzucił jednak rządowy plan stosunkiem głosów 125-108. Przeciw była cała opozycja oraz niespodziewanie 22 członków rządzącej partii liberalno-demokratycznej. Od głosu wstrzymało się kolejnych ośmiu parlamentarzystów koalicji, a kilku było nieobecnych.
Prywatyzacja Japan Post jest dla premiera Koizumiego kluczowym elementem programu reformy gospodarczej. Projekt zakładał pełne sprywatyzowanie tej instytucji do 2017 r., a pierwszym krokiem miał być jej podział na cztery oddziały wchodzące w skład holdingu. Jak podkreślała opozycja, prywatyzacja oznaczałaby też duże zwolnienia wśród aż 400 tys. pracowników tej instytucji (Japan Post to największy japoński pracodawca) i zlikwidowanie części z 24,7 tys. placówek firmy w Japonii. To prawie dwukrotnie więcej niż liczba wszystkich placówek banków działających w tym kraju.
Premier Koizumi natychmiast zareagował na porażkę w parlamencie. Skorzystał z uprawnień i zdecydował o rozwiązaniu izby niższej japońskiego parlamentu oraz o rozpisaniu przedterminowych wyborów, które - według nieoficjalnych informacji - miałyby się odbyć 11 września. Decyzja premiera musi jeszcze uzyskać aprobatę cesarza, który wyraża "głos społeczeństwa". To jednak powinno być formalnością.
Obserwatorzy podkreślają, że rozwiązując parlament, premier Koizumi uniknie głosowania nad złożonym przez opozycję wnioskiem o wotum nieufności wobec rządu. Czy wiele ryzykuje rozpisując przedterminowe wybory? Niektórzy członkowie koalicji obawiają się tego. Według sondaży, poparcie dla rządzącej partii spadło w lipcu o 2 pkt proc., choć wciąż jest wysokie i wynosi 38%. Na gospodarkę przyspieszone wybory nie powinny mieć wpływu. - Koniunktura jest bardzo dobra, więc inwestorzy zwracają mniejszą uwagę na wydarzenia na scenie politycznej - mówi, cytowany przez Bloomberga, Atsushi Nakajima, główny ekonomista Mizuho Research Institute. Ekonomiści szacują, że w tym roku japoński PKB wzrośnie o 2%.
Inwestorzy na giełdzie tokijskiej są sceptyczni wobec prywatyzacji poczty. Indeks Topix zareagował na wyniki głosowania wzrostem i zakończył dzień o 0,2% wyżej niż w piątek, choć w pierwszej połowie sesji spadał o ponad 1%.