W zeszłym roku dochód firm działających w specjalnych strefach ekonomicznych, który był zwolniony z podatku, wyniósł 2,81 mld zł - wynika z informacji o rozliczeniach podatkowych osób prawnych. To aż o prawie 700 mln zł więcej niż rok wcześniej. Wprawdzie wartość odpisów zmalała - z 574 mln zł w 2003 r. do 546 mln zł w roku ubiegłym - ale to wynik obniżki stawek podatku od firm. Spadły one z 27 do 19% - nominalnie - i z 23,7 do 16,9% efektywnie. Gdyby wielkość stawek się nie zmieniła, odpisy mogłyby być o ok. 100 mln zł większe. Poza tym - zdaniem osób związanych ze specjalnymi strefami ekonomicznymi - ten spadek był chwilowy, bo wartość ulg będzie rosła.
- Cały czas wprowadzamy nowych inwestorów, którzy otrzymują nowe zwolnienia - powiedziała Jolanta Belina, prokurent w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. - Poza tym część z nich do tej pory nie miała dochodów, a więc i nie płaciła podatku. Dopiero teraz, gdy pojawiły się zyski, zaczynają korzystać ze zwolnień. Te zwolnienia - w zależności od wyboru inwestora - sięgają albo 50% kwoty zainwestowanej, albo połowy dwuletnich kosztów pracy.
- Wartość pomocy publicznej będzie rosła, ze zwolnień będzie korzystać coraz więcej firm - dodała J. Belina.
O ile SSE kosztują budżet coraz więcej, o tyle w ubiegłym roku drastycznie spadła wartość zwolnień, z których skorzystały firmy z udziałem kapitału zagranicznego ulokowane poza strefami. Jeszcze w 2003 r. daninami publicznymi nie był objęty dochód rzędu 1,12 mld zł. Dla budżetu oznaczało to utratę 300 mln zł wpływów. Tyle mniej więcej wyniosła wartość dochodu firm z udziałem kapitału zagranicznego, objęta zwolnieniami w roku ubiegłym (budżet nie otrzymał z tego powodu niespełna 59 mln zł).
- To może być skutek wygasania zwolnień podatkowych, przyznawanych firmom zagranicznym w latach dziewięćdziesiątych - powiedział Krzysztof Krystowski, wiceminister gospodarki i pracy.