Linie lotnicze obserwują konkurencję, badając przede wszystkim tzw. oferowanie, czyli liczbę miejsc we wszystkich samolotach rejsowych. Szacunki mówią, że w sezonie letnim (rozpoczyna się z końcem marca, kończy z końcem października) udostępniono około 2,64 mln miejsc na wszystkich połączeniach z i do Polski. Nie wiadomo tylko, ile z tego uda się sprzedać, albowiem większość linii unika podawania wyników operacyjnych.

Wiadomo, że Ryanair, irlandzki potentat taniego latania, odpowiada za jedynie 3% letniej puli. Nie powinno to jednak dziwić, skoro od 24 marca przewoźnik lata tylko na jednej trasie - z Wrocławia do Stansted pod Londynem. Liderami statystyk są założony przez LOT Centralwings oraz węgierski WizzAir. Pierwszy przewoźnik, obecny na polskim niebie od maja 2004 r., przewiózł już ponad 1 mln pasażerów, drugi (lata od lutego) dobił niedawno do liczby 400 tys. podróżnych.

Statystyki oferowania zmienią się znacznie po październiku. Większość linii ma bowiem ambitne programy rozwoju. Sam Ryanair uruchamia wówczas 10 nowych tras. Przewoźnik liczy, że przez rok przybędzie mu około 1 mln pasażerów. W ocenie Ryanaira najbardziej perspektywiczna będzie trasa z Krakowa do Stansted (prognozy mówią o 200 tys. pasażerów). - W ciągu trzech najbliższych lat Ryanair stać się powinien największym przewoźnikiem w Polsce - mówi Tomasz Kułakowski z działu sprzedaży spółki.

Konkurencja jednak nie próżnuje. - Widzimy, że będziemy musieli wydzierżawić kolejny samolot, choć tego nie planowaliśmy - mówi Izabela Bogusz, rzecznik Centralwings. Przewoźnik planuje podwojenie liczby połączeń (obecnie jest ich 26). Podobne plany ma WizzAir (zwiększenie lotów w tygodniu z 31 do 63), czy SkyEurope (kilka nowych tras). Nawet niewielka na polskim rynku Norwegian.net (od kwietnia lata z Krakowa i Warszawy do Oslo) rozważa zwiększenie liczby lotów. - Polski rynek odpowiedział bardzo pozytywnie na naszą ofertę, zastanawiamy się więc nad jej poszerzeniem - mówi nam Anne Grete Ellingsen, rzecznik właściciela linii - Norwegian Air Shuttle.

Jak koniunktura w branży przekłada się na wyniki finansowe spółek - nie do końca wiadomo. W raportach operatorów mowa tylko o przychodach na poziomie centrali. Wiadomo tylko, że większość linii w początkowych latach działalności w Polsce założyła ponoszenie strat - tak aby przyciągnąć klientów niską ceną biletów . Dla przykładu, Centralwings wyjść ma na prostą dopiero w 2007 r.