Jedną z niewielu firm, która podaje obroty uzyskiwane wyłącznie na polskim rynku, jest Masterlink, należący do francuskiej La Poste. Okazuje się, że w I półroczu przychody czwartego na rynku polskim kuriera wyniosły 62 mln zł - aż o 45% więcej niż w podobnym okresie roku ubiegłego.

Liderzy rynku przesyłek ekspresowych w Polsce - DHL i UPS - nie podają wyników na Polskę. Dostępne są tylko dane central. Te zaś są bardzo obiecujące. Amerykański UPS (przejął w Polsce Stolicę) raportował o wzroście przychodów o 14,9% (z czego usługi poza USA rozwijały się w szybszym, prawie 20-proc. tempie). Dynamicznie rozwijał się też piąty w Polsce TNT - światowe przychody operatora zwiększyły się o 11%. Słabsze przyrosty - prawdopodobnie ze względu na stagnację w rodzimych Niemczech - zanotował tylko DHL. Przychody spółki z transportu paczek ekspresowych wzrosły w porównaniu z I półroczem 2004 r. zaledwie o 1,8%.

Firmy na swój sposób tłumaczą błyskawiczną ekspansję: "Spółka ciągły wzrost zawdzięcza inwestycjom w systemy operacyjne, informatyczne i systemy bezpieczeństwa. Dzięki temu zaoferować możemy wysoką jakość usług, w tym stworzonych na indywidualne potrzeby" - czytamy w komunikacie Masterlinka. Eksperci zajmujący się branżą mają jednak inne wyjaśnienie: - Kurierzy rozwijają się głównie dzięki zwiększeniu międzynarodowej wymiany handlowej. Szacujemy, że dynamika branży utrzymuje się na poziomie 12-13%. W krajach, którym otworzono granice - tak jak w Polsce po akcesji - tempo to jest jeszcze wyższe - tłumaczy John Manners-Bell z angielskiej firmy doradczej Transport Intelligence.

Dlaczego jednak operatorom kurierskim - inaczej niż firmom transportowym - wysoka cena ropy zdaje się w ogóle nie przeszkadzać? - Na świecie mamy 4-5 liczących się grup kurierskich. Nie ma więc takiej konkurencji i wyboru, jak w sektorze zwykłych przesyłek. Dlatego też kurierzy są w stanie przerzucać koszty droższego paliwa na klientów - przyznaje J. Manners-Bell. Wiele firm wprowadziło np. dodatkowe tzw. opłaty paliwowe, podnoszące koszt usług o 3-6%.

Analitycy obawiają się jednak, że stały wzrost cen usług kurierskich oraz ewentualne spowolnienie gospodarcze spowoduje w końcu, że klienci przerzucą się na zwykłe usługi transportowe. - Po prostu nie będą płacić za to, na co ich nie stać - mówi J. Manners-Bell.