- Dzisiaj na Ukrainie mamy do czynienia z dwoma równoległymi procesami: prywatyzacją i swoistą "reprywatyzacją" - mówi w rozmowie z PARKIETEM Oleksandr Rohozynskyj, dyrektor wykonawczy Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE Ukraina. Przez "reprywatyzację" analityk rozumie ponowną sprzedaż już raz sprywatyzowanych firm.
Przypadek Kryworiżstali
Najjaskrawszym przykładem tak rozumianej "reprywatyzacji" jest powtórne wystawienie pod młotek największej ukraińskiej firmy z branży stalowej - Kryworiżstali. W 2004 roku była to największa transakcja prywatyzacyjna w dziejach wolnej Ukrainy. Nowego właściciela ma zyskać ponad 93% akcji spółki, czyli dokładnie tyle, ile sprzedano za rządów poprzedniego prezydenta Leonida Kuczmy. Wówczas zwycięsko z przetargu wyszła Inwesticijno-Metaługijnaja Spiłka (Związek Inwestycyjno-Metalurgiczny), nieprzypadkowo związana z Wiktorem Pińczukiem, zięciem ówczesnego ukraińskiego przywódcy oraz donieckim oligarchą Rinatem Achmetowem, uważanym za najbogatszego człowieka w kraju. Inwestor przejął pakiet kontrolny Kryworiżstali, choć zaproponował za niego równowartość zaledwie 800 mln USD, czyli znacznie mniej niż inni uczestniczący w konkursie oferenci, m.in. Mittal Steel i amerykański koncern U.S. Steel. Zdaniem ekspertów, budżet państwa mógł wówczas uzyskać za kombinat nawet 8 mld hrywien (ok. 1,5 mld USD).
Po zwycięstwie Pomarańczowej Rewolucji, w lutym br. nowe władze rozpoczęły proces unieważniania ówczesnego przetargu. Pod koniec kwietnia sąd gospodarczy w Kijowie uznał, że sprzedaż Kryworiżstali była niezgodna z prawem i nakazał inwestorowi oddanie akcji Funduszowi Mienia Państwowego Ukrainy. 3 czerwca postanowienie podtrzymał sąd apelacyjny. W uzasadnieniu napisano, że o rozstrzygnięciu przetargu z 2004 roku nie zdecydowały względy ekonomiczne. Trzy dni później premier Julia Tymoszenko poleciła Funduszowi rozpisać ponowny konkurs na inwestora dla kombinatu hutniczego. W mijającym tygodniu rząd ostatecznie zatwierdził kalendarz przetargowy. Oferty można składać do 17 października. Tydzień później poznamy wyniki konkursu. Cenę wywoławczą ustalono na 2 mld USD. Oprócz wylicytowanej kwoty, nabywca będzie musiał także zadeklarować, że przez najbliższe pięć lat zainwestuje w firmę co najmniej 1,9 mld USD.
Wątpliwe prawo własności