Commerzbank podał wczoraj, że 60-letni Mueller został objęty śledztwem, prowadzonym przez prokuratorów z Niemiec i Szwajcarii, parę dni temu. Według banku, dyrektor generalny zostanie jednak "w pełni oczyszczony" z zarzutów. Wcześniej w tę samą sprawę został wplątany członek zarządu Commerzbanku Andreas de Maiziere i w efekcie w lipcu ustąpił ze stanowiska. Akcje niemieckiej instytucji, inwestora strategicznego BRE Banku, traciły wczoraj nawet 1,6%
Śledztwo ma wyjaśnić, czy pracownicy Commerzbanku pomagali w wyprowadzaniu pieniędzy z rosyjskich firm państwowych. Prokuratorzy podejrzewają, że mogli tego dokonać za sprawą inwestycji w zarejestrowaną w Luksemburgu firmę First National Holding (FNH), do której z kolei należała mająca siedzibę w Sankt Petersburgu spółka holdingowa Telecominvest. To właśnie od tej ostatniej zaczęło się dochodzenie.
Udziały w FNH zostały objęte przez Commerzbank w 1996 r. w drodze porozumienia, które miało zakończyć się sprzedażą papierów tej firmy na giełdzie poza granicami Rosji. Do oferty publicznej jednak nie doszło i akcje FNH wróciły do ich wcześniejszego posiadacza, duńskiego prawnika Jeffreya Galmonda. Nad zakupem przez Commerzbank udziałów w First National czuwał właśnie Klaus-Peter Mueller, wówczas odpowiedzialny w zarządzie banku za inwestycje na terenie Rosji.
Według przewodniczącego rady nadzorczej Commerzbanku Martina Kohlhaussena, objęcie śledztwem Mullera jest "niezrozumiałe". Bank oczekuje, że odrębne dochodzenie, które prowadzą niemieckie władze regulujące rynek finansowy, wykaże niewinność Muellera.
Bloomberg