Reklama

Chiński gest

Rewaluacja juana to raczej ewolucja. W dodatku w znacznej mierze wywołana sytuacją wewnętrzną, a nie naciskami z zewnątrz.

Publikacja: 16.08.2005 09:49

Chiny, jak wiemy, zmieniły system ustalania kursu swojej waluty. Dokonano nieznacznej rewaluacji i wprowadzono możliwości zmiany oficjalnej ceny w zależności od sytuacji na rynku. Wywołało to sporo poruszenia na świecie, szczególnie w kontekście dość niewzruszonej polityki prowadzonej dotychczas przez władze monetarne Państwa Środka. Czy mamy do czynienia z przełomem, czy jest to jedynie gest, który nie ma istotnego znaczenia praktycznego?

Niektórzy twierdzą, że Chiny z pewnością odpowiedziały w ten sposób na wieloletnie naciski ze strony reszty świata, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. W ostatnim czasie, ze względu na wysokie tempo rozwoju chińskiej gospodarki, wartość juana była zdecydowanie zaniżona. Szacuje się, że rzeczywisty kurs chińskiej waluty powinien być przynajmniej o 30-40% wyższy niż ten, który sztucznie utrzymywał bank centralny. To z kolei wprowadzało określone reperkusje w wymianie handlowej. Przy i tak szalenie niskich kosztach pracy, stawiało gospodarkę chińską w uprzywilejowanej pozycji. Jednocześnie ze względu na niewyobrażalne perspektywy związane z ponadmiliardowym, wyposzczonym rynkiem, a także kwestie polityczne, żaden kraj świata nie decydował się na bardziej radykalne działania wobec Chin. W dodatku do Państwa Środka zaczęły trafiać olbrzymie inwestycje największych światowych koncernów, z amerykańskimi gigantami w rodzaju GM, na czele. To z kolei stanowiło dla Chin swoistą gwarancję bezpieczeństwa.

Jak działa ten mechanizm, mogliśmy się przekonać choćby po ostatnich decyzjach w sprawie ograniczenia importu chińskich tekstyliów. Media donoszą, że w portach stoją statki wypełnione ubraniami wyprodukowanymi w Chinach, ale przez największych, również europejskich, dyktatorów mody, którzy - oczywiście - ponoszą straty. Niektórzy amerykańscy ekonomiści zwracają uwagę na fakt, że umocnienie juana odbije się na wynikach finansowych amerykańskich koncernów, które są obecne w Chinach. Sprawa nie jest więc tak jednoznaczna, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Bezsprzecznie jednak - z punktu widzenia światowego handlu - sztywny kurs chińskiej waluty jest czynnikiem ograniczającym wolną konkurencję.

Chiny wcale nie musiały umacniać juana z powodu nacisków reszty świata. Zdaniem wielu obserwatorów, zdecydowały się na ten krok przede wszystkim z powodu zagrożenia inflacją. Szybkie tempo rozwoju, związane głównie z boomem inwestycyjnym i eksportem w powiązaniu z bardzo wysokimi cenami surowców, przede wszystkim ropy naftowej, może doprowadzić do silnego impulsu inflacyjnego. Wzrost wartości waluty może ten impuls złagodzić. Oczywiście przeprowadzona aprecjacja nie ma istotnego znaczenia, ale zastosowany mechanizm pozwala w stosunkowo szybkim czasie zareagować. Gdyby oczywiście była taka potrzeba.

Trudno więc mówić o przełomie. To raczej ewolucja, i to powolna. W dodatku w znacznej mierze wywołana sytuacją wewnętrzną, a nie naciskami z zewnątrz. Jeszcze sporo czasu minie, nim Chiny zdecydują się na stosowanie w pełni wszystkich mechanizmów charakterystycznych dla wolnego rynku.

Reklama
Reklama

Główny ekonomista

Internetowego Domu Maklerskiego

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama