- Niemcy zawsze opowiadały się za wolnym handlem z Chinami - zapewnia Maria Gosse, attaché prasowy niemieckiej ambasady w Pekinie. Chiny są największym na świecie eksporterem tekstyliów i odzieży, a Niemcy największym europejskim partnerem handlowym Chin. Gazeta "Financial Times" poinformowała, że Niemcy poprosiły unijnego komisarza do spraw handlu Petera Mendelsona o złagodzenie ograniczeń nałożonych na eksport chińskich tekstyliów. Mendelson w czerwcu podpisał z Chinami umowę, która wprowadza limity na import do Unii 10 rodzajów ubrań i tekstyliów. Ustalono, że chiński eksport tych wyrobów może zwiększać się rocznie o 8%, do 12,5% do 2007 r. Ograniczenia te wprowadzono, gdy w I półroczu chiński eksport wzrósł o 21%, po zniesieniu od początku stycznia kwot importowych.
Teraz okazało się, że niemiecki przemysł odzieżowy przystosował się do zalewu importu z Chin. Między innymi w ten sposób, że wiele niemieckich firm przeniosło do Chin produkcję. W tej sytuacji ograniczanie importu z tego kraju bardziej szkodzi niemieckim handlowcom niż pomaga producentom tekstyliów. Podobne zjawisko zaobserwowano w Danii. Tamtejszy minister gospodarki też zaapelował o zniesienie restrykcji.
Bloomberg