Pierwsza w tym tygodniu sesja na rynku kontraktów terminowych miała odpowiedzieć na pytanie, czy obecny spadek rozpoczyna wreszcie głębszą korektę, czy ruszymy dalej w górę po kolejne rekordy. Zeszły tydzień przyniósł zdecydowanie pogorszenie nastrojów, przez co seria wrześniowa straciła od szczytu niemal 80 pkt, w zaledwie trzy sesje. Warto jednak zauważyć, że właśnie trzech sesji potrzebował rynek, zarówno w czerwcu jak i w lipcu, aby zakończyć krótkotrwałe korekty i ruszyć dalej w górę. Z jednej strony, świadczyło to o dużej sile rynku, co potwierdziły kolejne fale wzrostowe. Z drugiej - jednak należy zdać sobie sprawę z tego, że takie tempo wzrostu nie może zostać utrzymane w nieskończoność i w pewnym momencie przyjdzie czas na przynajmniej kilkutygodniową konsolidację.

Sesja wtorkowa wydawała się o tyle istotna, że kontrakty zbliżyły się do poziomu 2170 pkt, który może okazać się kluczowym wsparciem w najbliższym czasie. Jego przebicie powinno doprowadzić do głębszej korekty na parkiecie, a nawet ruchu w kierunku 2100 pkt.

Z kolei powrót ponad 2220 pkt powinien doprowadzić do dalszych wzrostów i sprzyjać podejściu pod tegoroczne maksimum. Rynek już od rana ruszył wyraźnie w górę, co sugeruje, że w najbliższym czasie wypadki będą się rozwijać po myśli byków.

Wydaje się, że pomimo ujemnej bazy ryzyko dla posiadaczy długich pozycji jest wyższe niż było kilka tygodni temu. Przede wszystkim wyraźnie wzrosła zmienność, co może prowadzić do bardzo chaotycznych i mało przewidywalnych korekt, nawet w czasie jednej sesji. Zbliżone do szczytów z początku roku poziomy ATR sugerują, że koniec tego impulsu wzrostowego może być coraz bliżej, co absolutnie nie wyklucza jego dynamicznego czy wręcz euforycznego zakończenia.