- To bardzo udana i bardzo szczęśliwa lokalizacja - powiedział podczas uroczystości w Niepołomicach prezes MAN-a Anton Weinmann. Podkreślił, że jego firma nie zamierza przenosić do Polski miejsc pracy z Niemiec, ale chce rozwijać nową produkcję. Polska fabryka MAN-a będzie produkować docelowo 15 tys. samochodów rocznie. Zatrudnienie znajdzie w niej ponad 650 pracowników.
Nieoficjalnie mówi się, że Niemcy byli już gotowi zbudować fabrykę na Słowacji. O tym, że ich wybór padł jednak na podkrakowskie Niepołomice, zadecydować mogła pomoc, jaką zaoferowała strona polska. Przypomnijmy, że dosłownie w przeddzień podjęcia przez koncern decyzji o lokalizacji rząd Marka Belki podjął decyzję o wsparciu finansowym dla MAN-a, gdyby koncern zdecydował się u nas inwestować.
Pomoc, której wysokość ujawniono dopiero wczoraj, będzie wypłacana w latach 2006-2008 i ma pochodzić z grantu na tworzenie nowych miejsc pracy dla osób z wyższym wykształceniem oraz z ulg lokalnych. Według ministra gospodarki Jacka Piechoty w tym okresie przychody budżetu państwa z tytułu inwestycji MAN-a wyniosą ok. 156 mln zł. Będą zatem trzy razy wyższe niż polska pomoc publiczna.
Zdaniem premiera Marka Belki, projekt MAN-a jest inwestycją najwyższej jakości. Będzie przyciągać innych inwestorów i stworzy wokół Niepołomic "klaster poddostawców".
O pozyskanie niemieckiej inwestycji oprócz Polski starały się też Słowacja, Węgry oraz Rumunia. Ostateczny bój rozegrał się między Niepołomicami a parkiem technologicznym Kechnec, nieopodal słowackich Koszyc.