Autostrada Wielkopolska (zarządca A-2) podwyższa myto od ciężarówek trzykrotnie, Stalexport Autostrada Małopolska (zarządca A-4) - niemal dwukrotnie. W ten sposób spółki chcą uniknąć problemów związanych z wejściem w życie nowelizacji ustawy o autostradach płatnych. Posłowie zadecydowali o zwolnieniu z dodatkowych opłat kierowców pojazdów ponad 3,5 t, którzy wykupili obowiązkową winietę. W koncesjonariusze mają dostawać od państwa rekompensatę równą 70% traconych przychodów.

Czy oznacza to, że odszkodowanie również wzrośnie dwu-trzykrotnie? Niekoniecznie. - Negocjacje w sprawie tzw. stawek rozliczeniowych jeszcze trwają - zapewnia Jan Styliński z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA poprosiła obydwu zarządców, aby przedstawili wyliczenie kosztów związanych z pojawieniem się na autostradach większej liczby ciężarówek (dotąd część kierowców unikała płatnego przejazdu, wybierając okoliczne drogi). - Chcemy, aby zwiększenie koncesjonariuszom wypłat miało uzasadnienie ekonomiczne - dodaje J. Styliński.

Po co więc Dyrekcja dała zgodę na nominalne podwyżki (ogłoszenia ukazały się dzień po zawarciu porozumienia w tej sprawie)? Ma to być zabezpieczenie koncesjonariuszy przed... inflacją. Okazuje się bowiem, że stawki, po których będą rozliczane rekompensaty, nie mogą przekraczać wysokości myta. Sejm zakazał tymczasem w ustawie podwyżek opłat aż do końca okresu koncesyjnego. GDDKiA zaaprobowała więc najwyższe przewidziane w umowach koncesyjnych myto, aby w przyszłości mieć możliwość zwiększenia rekompensat. Zarządcy grozili bowiem pozwami do sądu za zmianę warunków kontraktu.

Dyrekcji w rozmowach z koncesjonariuszami pozostało jeszcze wynegocjowanie rabatów dla tych pojazdów, które obejmie podwyżka, a które nie wykupują winiet (np. samochody z przyczepą kempingową). Jednakże czasu na zakończenie rozmów jest coraz mniej. W poniedziałek ustawę zwalniającą ciężarówki z opłat podpisał prezydent. Wejdzie w życie 14 dni po opublikowaniu.