Eksperci są pewni, że planowana transakcja jest elementem większej układanki. - To następny krok ku dominacji państwa w sektorze energetycznym - uważa Roland Nash, szef działu analiz banku inwestycyjnego Renaissance Capital w Moskwie.
Większość udziałów w Sibniefcie, piątej firmie na rosyjskim rynku naftowym, należy do miliardera Romana Abramowicza, który cieszy się zaufaniem Władimira Putina. Prawdopodobnie to właśnie Kreml jest architektem transakcji. Nie bez przyczyny Putin mówił w zeszłym miesiącu, że wie o negocjacjach między Gazpromem a akcjonariuszami Sibnieftu. Ambicją rosyjskiego przywódcy jest stworzenie podległego państwu koncernu, który byłby zdolny konkurować z największymi gigantami światowej branży paliwowej, jak Exxon Mobil czy brytyjski koncern BP. W zeszłym roku oskarżeniami podatkowymi rosyjskie władze doprowadziły na skraj bankructwa Jukos, największego niegdyś producenta ropy w Rosji, należącego do prywatnych właścicieli. Państwo odebrało firmie najważniejsze aktywa, które w drodze pokrętnej licytacji trafiły w ręce państwowego Rosnieftu, przymierzanego do fuzji z Gazpromem.
Według informatorów z branży bankowej, pieniądze na przejęcie Sibnieftu będą pochodzić z kilku źródeł. Gazprom weźmie od banków 5 mld USD kredytu, połowę jednak szybko spłaci dzięki wpływom z emisji obligacji. Pozostałe 5 mld USD dostanie w formie krótkoterminowej pożyczki pomostowej, którą spłaci z pieniędzy spodziewanych od Rosnieftu (firma kupiła w czerwcu 10,7% akcji Gazpromu, dzięki czemu Kreml zwiększył posiadanie papierów do ponad 50%). O udzieleniu pożyczek Gazprom rozmawia m.in. z bankami ABN Amro i Dresdner Kleinwort Wasserstein.
- Cena za Sibnieft jest dużą niewiadomą - uważa Roland Nash. - Zwyżka kursu spółki w ciągu ostatnich dni pokazuje, że można oczekiwać, iż rząd zapłaci uczciwą cenę. Wcześniej oczekiwano, że Abramowicz będzie mógł wyjść ze spółki, ale na gorszych warunkach - dodaje moskiewski analityk.
Przez ostatnie dni giełdowa kapitalizacja Sibnieftu wzrosła o jedną dziesiątą, do 16,3 mld USD. Do Abramowicza należy pakiet 72% udziałów firmy. Spory, 20-proc. pakiet jest w rękach Jukosu, jednak te papiery, decyzją sądu, są zamrożone na poczet spłaty zobowiązań wobec Jugańsknieftiegazu, należącego teraz do Rosnieftu, dawnej spółki zależnej od Jokosu.