Reklama

Zyskamy czy stracimy po wejściu do euro?

Polska nie powinna przejmować się tym, co mówią Włosi i Niemcy, którzy obwiniają euro za swoje niepowodzenia gospodarcze w ostatnich latach - twierdzą ekonomiści. Przyznają jednak, że podziały polityczne w Europie i naciski na poluzowanie kryteriów fiskalnych nie służą wspólnej walucie. Warto jednak ponieść koszty, takie jak np. przejściowe spowolnienie wzrostu gospodarczego, bo dużo więcej możemy zyskać. Najważniejsze korzyści to eliminacja ryzyka kursowego i niższy koszt pieniądza.

Publikacja: 20.08.2005 08:28

Zestawienie obejmuje argumenty przedstawione przez czterech ekonomistów: Małgorzatę Krzysztoszek, eksperta PKPP Lewiatan, Andrzeja Bratkowskiego, głównego ekonomistę banku Pekao, Dariusza Filara, członka RPP, oraz Witolda Orłowskiego, szefa doradców ekonomicznych prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (w zestawieniu ujęliśmy wszystkie argumenty, co nie oznacza, że każdy z wymienionych ekonomistów zgadza się z każdą opinią).

Szanse:

1. Konieczność obniżenia deficytu budżetowego i długoterminowych stóp procentowych oraz utrzymania inflacji na niskim poziomie.

2. Spadek kosztów pozyskania kapitału (w efekcie obniżenia stóp procentowych) dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych oraz kosztów finansowania długu publicznego.

D. Filar:

Reklama
Reklama

Oznacza to nie tylko tańszy kredyt, ale też większy dostęp polskich przedsiębiorstw do europejskiego rynku. W tej chwili na zaciągnięcie kredytu w państwach strefy euro mogą sobie pozwolić tylko największe przedsiębiorstwa z Polski, głównie takie, które prowadzą międzynarodową działalność. Gdy wejdziemy do unii walutowej, z europejskiego źródła kapitału będą mogły korzystać wszystkie przedsiębiorstwa.

W. Orłowski:

Polityka EBC będzie dla nas najprawdopodobniej łagodniejsza od tej, jaką stosowałby NBP. EBC nie będzie się przejmował tym, że u nas inflacja jest nieco większa niż w innych krajach strefy euro.

3. Obniżenie kosztów transakcyjnych związanych z wymianą walut i likwidacja ryzyka kursowego.

W. Orłowski:

Korzyść związaną z likwidacją ryzyka kursowego odczują przede wszystkim eksporterzy. W Polsce ryzyko to jest bowiem niesymetryczne (zazwyczaj po stronie aprecjacji złotego).

Reklama
Reklama

D. Filar:

Ponad 3/4 polskiego eksportu trafia na rynki Unii Europejskiej, a ten rynek będzie się w coraz większym stopniu stawał rynkiem "eurowym". Przyjęcie euro przez Polskę spowoduje, że eksporterom będzie łatwiej kalkulować i planować działalność w dłuższej perspektywie.

To samo dotyczy inwestorów bezpośrednich. Jeżeli ponoszą określone koszty działalności w swoim kraju w euro i w tej samej walucie będą kalkulować wydatki związane z wejściem do Polski, będzie im łatwiej podjąć decyzję na "tak". A to powinno zwiększyć napływ inwestycji bezpośrednich do naszego kraju. Przyjęcie euro przez Polskę powinno też przyciągnąć do nas długoterminowy kapitał portfelowy, czyli tzw. real money, np. od zagranicznych funduszy emerytalnych oraz ograniczyć przypływy i odpływy krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego.

4. Silniejsze związanie Polski z gospodarką europejską.

D. Filar:

Należy oczekiwać, że Słowacja i kraje bałtyckie bardzo szybko przyjmą euro. W takiej sytuacji pozostawanie Polski z własnym pieniądzem izolowałoby nas od systemu europejskiego. Już teraz widać, że inwestorzy zagraniczni chętniej wybierają Słowację, bo widzą, że kraj ten podejmuje działania zmierzające do jak najszybszego wejścia do unii walutowej.

Reklama
Reklama

5. Zaufanie do pieniądza.

W. Orłowski:

Złoty jest teraz silny, a inflacja pod kontrolą. Ale nikt nie da sobie uciąć głowy, że taka sama sytuacja będzie za pięć lat. W długim terminie ludzie nie mają zaufania do naszego pieniądza. Zbliżają się wybory, będzie wybierany nowy prezes NBP. To wystarczy. A w strefie euro będziemy mieć w zasadzie gwarancję zaufania do pieniądza.

Zagrożenia

1. Niższe tempo wzrostu gospodarczego.

Reklama
Reklama

M. Krzysztoszek

Kraje wstępujące do strefy euro zanotowały spowolnienie wzrostu PKB o 0,1-0,3 pkt proc. w stosunku do tych państw UE, które nie weszły do unii walutowej. Przyczyna tego zjawiska nie jest dokładnie znana. W jednych krajach spowolnienie trwało rok-półtora, a w innych, np. w Niemczech, 4 czy 5 lat (w 2004 r. wzrost PKB "starej" UE wyniósł 1,8%, a strefy euro tylko 1,6%; w Niemczech i Włoszech, czyli w krajach, w który pojawiły się najsilniejsze głosy przeciwko wspólnej walucie, wzrost gospodarczy był grubo poniżej średniej: odpowiedniMożna jedynie przypuszczać, że będzie to ok. 0,2 pkt proc.

2. Wzrost bezrobocia.

M. Krzysztoszek:

Jest to naturalna konsekwencja osłabienia wzrostu gospodarczego.

Reklama
Reklama

W. Orłowski:

Wyobraźmy sobie sytuację, w której gospodarka kuleje i firmy mają problemy z prowadzeniem działalności. Naciskają wtedy na polityków, a ci z kolei podejmują określone działania zmierzające do osłabienia złotego. Gdy znajdziemy się w strefie euro, jedynym wyjściem w sytuacji, w której firmy odczują spadek popytu, będzie konieczność obniżki kosztów, a więc ograniczenia zatrudniania.

3. Wzrost inflacji.

M. Krzysztoszek:

Jest to konsekwencja relatywnie wyższego tempa wzrostu wydajności pracy w gałęziach związanych z zagraniczną wymianą handlową. Prowadzi do proporcjonalnej podwyżki płac. Podwyżka ta z kolei przenosi się na inne gałęzie gospodarki, mimo że wydajność pracy rośnie tam wolniej. Powoduje to wzrost inflacji (tzw. efekt Balassy-Samuelsona).

Reklama
Reklama

D. Filar:

Istnieje niebezpieczeństwo wzrostu cen w Polsce w efekcie ich wyrównania z innymi krajami strefy euro oraz zaokrąglania cen w górę przy przeliczeniu ze złotych na euro. Ryzyko można jednak ograniczyć, stosując rozwiązanie, jakie już przewidziała Słowacja. Ceny podawane tam będą w dwóch walutach: koronach i euro. I taka zasada ma być utrzymana również przez pewien czas po przejściu na walutę europejską.

4. Utrata własnej polityki pieniężnej.

M. Krzysztoszek:

Brak własnej polityki pieniężnej będzie oznaczać, że decyzje EBC niekoniecznie będą dla nas korzystne. Można jednak oczekiwać, że decyzje pozytywne i negatywne będą się bilansować.

W. Orłowski:

Chodzi o wystąpienie tzw. asymetrycznych szoków w gospodarce strefy euro (tzn. ważnych zdarzeń, które z różną siłą oddziałują na naszą gospodarkę i inne państwa strefy euro). Przykładowo, gospodarka Europy Zachodniej rozwija się szybciej, stopy EBC rosną, a u nas jest akurat dekoniunktura, a wysokie stopy procentowe tylko utrudniają nam wyjście z dołka. Jest takie zagrożenie. Ale z drugiej strony - dotychczasowe doświadczenia pokazują, że nasz bank centralny też potrafi być bardzo restrykcyjny. Przykładem może być nieobniżanie stóp w okresie kryzysu rosyjskiego czy zbyt wolne obniżanie w okresie ostatniego kryzysu gospodarczego.

D. Filar:

Mimo że w krajach strefy euro obowiązuje ta sama stopa procentowa, ustalana przez EBC, w jednych inflacja jest wyższa, a w innych niższa. Różnią się też one dynamiką wzrostu gospodarczego. W celu uniknięcia takich różnic u nas, konieczne będzie intensywne kontynuowanie procesu modernizacji gospodarki, podnoszenia jej elastyczności i konkurencyjności.

A. Bratkowski:

Nie obawiam się ryzyka wystąpienia asymetrycznych szoków. Nasza gospodarka jest już tak silnie zintegrowana z gospodarką UE, że jest to mało prawdopodobne.

5. Ryzyko nałożenia kar na Polskę z powodu niedostatecznej reformy finansów publicznych.

W. Orłowski:

Około 70% wydatków publicznych w Polsce stanowią tzw. wydatki sztywne, które są chronione różnymi przepisami prawa. A to oznacza, że nie możemy szybko zareagować w sytuacji, gdyby nastąpił nagły wzrost deficytu budżetowego (chodzi o scenariusz, w którym wchodzimy do strefy euro ze względu na przejściową poprawę wskaźników dotyczących deficytu, bez gruntownej reformy finansów publicznych). A niespełnienie kryteriów (maksymalnie 3% PKB - przyp. red.) może oznaczać kary pieniężne sięgające miliardów złotych (maksymalnie 0,5% PKB). Do tej pory takie sankcje nie były praktykowane, bo problemy z deficytem mają największe gospodarki. Jeżeli będzie to dotyczyć tylko Polski, możemy być pierwszym krajem, który zapłaci za złamanie kryteriów.

6. Kryzys na rynku finansowym.

A. Bratkowski:

Polska może nie być w stanie prowadzić stabilnej polityki makroekonomicznej i budżetowej. W takiej sytuacji mamy wzrost wydatków publicznych, w tym nW efekcie gospodarka traci konkurencyjność, rośnie deficyt w handlu zagranicznym. Rośnie także szybko dług publiczny. To może doprowadzić do powstania wątpliwości, czy Polska będzie w stanie obsługiwać swój dług publiczny i w konsekwencji odwrotu zagranicznych inwestorów z polskiego rynku, czyli do kryzysu podobnego do kryzysu argentyńskiego.

7. Ryzyko podjęcia przez EMU niekorzystnych dla Polski decyzji.

A. Bratkowski:

Istnieje pewne ryzyko podjęcia niekorzystnych dla Polski decyzji dotyczących państw członkowskich strefy euro (np. w zakresie harmonizacji podatków) po tym, jak Polska rozpocznie procedurę akcesyjną. Nie będziemy jeszcze wtedy pełnoprawnym członkiem EMU, więc nie będziemy mieć prawa sprzeciwu.

8. Deprecjacja euro na skutek pogłębienia podziałów politycznych w Europie, nacisków na poluzowanie kryteriów fiskalnych, wzmocnienia frakcji krytycznie nastawionych do euro czy wręcz zachęcających poszczególne kraje do wyjścia ze strefy euro.

A. Bratkowski:

Po rozwodnieniu Paktu Stabilności i Rozwoju istnieje ryzyko dalszego, bezkarnego wzrostu deficytów w takich krajach, jak Niemcy czy Francja. Wysoki deficyt będzie powodował wzrost oprocentowania obligacji emitowanych przez wszystkie kraje strefy euro. Jeżeli nam do tego czasu uda się ustabilizować finanse publiczne, to może się okazać, że będąc poza strefą euro, moglibyśmy finansować nasz dług publiczny niższym kosztem. Z kolei niższe oprocentowanie polskich długoterminowych obligacji oznacza niższe oprocentowanie kredytu długoterminowego.

Pogłębienie podziałów w obrębie Unii Europejskiej może doprowadzić do osłabienia euro. Wtedy długoterminowe stopy procentowe w strefie euro i w konsekwencji w Polsce będą wysokie.

D. Filar:

Te czynniki będą niekorzystnie wpływać na wartość euro. Z drugiej strony, próby poluzowania Paktu Stabilności i Wzrostu okazały się - na szczęście - dosyć ograniczone. Wierzę, że kryzys polityczny w Europie jest zjawiskiem przejściowym. Ważne jest również to, że Europa - mimo różnych podziałów - poważnie traktuje swój pieniądz. Poza tym, EBC, chociaż jest często atakowany przez polityków, zachowuje pełną niezależność.

M. Krzysztoszek:

Problem krótkotrwały. Mimo rozmaitych podziałów widać, że zapisy w konstytucji europejskiej dotyczące np. podziału głosów w radzie Europy są respektowane. Jako przejściowe traktuje też ataki na euro.

W. Orłowski:

Włochy i Niemcy obwiniają euro za swoją złą sytuację gospodarczą. Mówią, że Wielka Brytania nie wprowadziła euro, a ma większy wzrost gospodarczy. Ale to jest bzdura. Zamiast podejmować trudne reformy gospodarcze, lepiej zrzucić winę na euro. Wierzę jednak, że w końcu te reformy (podatkowe czy emerytalne) będą przeprowadzone i to zagrożenie zniknie.

9. Ryzyko ataków spekulacyjnych na polską walutę w ERM2.

A. Bratkowski:

Można je wyeliminować poprzez sztywne powiązanie kursu złotego z euro. To jednak oznaczałoby, że stopy procentowe w Polsce byłyby bardzo podobne do stóp procentowych w strefie euro. Takie stopy mogłyby być zbyt niskie z punktu widzenia utrzymania niskiej inflacji. Wtedy obniżenie inflacji wymagałoby prowadzenia przez 1-2 lata bardzo restrykcyjnej polityki fiskalnej, co politycznie byłoby trudne do przeforsowania. Alternatywne rozwiązanie to prowadzenie nadmiernie restrykcyjnej polityki pieniężnej. To mogłoby spowodować aprecjację złotego i spadek inflacji nawet znacznie poniżej poziomu w strefie euro i w ten sposób zniechęciłoby kapitał spekulacyjny do ataków na polską walutę. Jednak oznaczałoby wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego w tym okresie.

W. Orłowski:

Jest pewne ryzyko, ale niezbyt duże. Żeby atak się udał, konieczne jest bowiem istnienie atmosfery zaniepokojenia na rynku. Jeżeli gospodarka jest zdrowa, to niebezpieczeństwo jest mniejsze. Ale powinniśmy walczyć o to, aby w ERM2 być jak najkrócej.

Kryteria warunkujące przyjęcie euro:

- Inflacja nie większa niż 1,5 pkt proc. powyżej średniej dla trzech krajów UE, w których jest ona najniższa

- Długoterminowe stopy procentowe nie przekraczające więcej niż o 2 pkt proc. średniej stóp w trzech krajach UE o najniższej inflacji

- Deficyt budżetowy nie wyższy niż 3% PKB

- Dług publiczny nie wyższy niż 60% PKB

- Stabilny kurs walutowy w ciągu ostatnich dwóch lat

Jak będzie wyglądać procedura wejścia Polski do strefy euro?

Marin Żogała, Departament Zagraniczny NBP

Polska składa wniosek o wstąpienie do ERM2. Może w nim przedstawić opinię dotyczącą kursu centralnego. Wysokość tego kursu ostatecznie ustalają jednak ministrowie finansów państw strefy euro i ERM2, EBC i banki centralne państw należących do ERM2. Te same podmioty decydują o szerokości pasma wahań w ERM2.

Z Traktatu Akcesyjnego wynika, że w ERM2 powinniśmy być minimum 2 lata przed sporządzaniem przez EBC i Komisję raportów o konwergencji, w których zawarta będzie ocena wypełnienia kryteriów z Maastricht przez Polskę. Standardowo raporty sporządzane są co 2 lata, ale na wniosek państwa może on powstać wcześniej. Jeżeli Komisja Europejska jest za przyjęciem euro przez Polskę, do raportu o konwergencji dołącza wniosek o wprowadzenie euro. Wniosek opiniuje Rada Europejska (szefowie 25 państw UE) oraz Parlament Europejski. Ostateczną decyzję o tym, czy Polska może wprowadzić euro, kiedy i po jakim kursie podejmuje Rada Ecofin (ministrowie finansów 25 państw członkowskich). W 1998 r. Rada Ecofin podjęła decyzję wprowadzenia euro w 11 państwach UE, nie zgodziła się jednak na przyjęcie euro przez Grecję. Nastąpiło to dopiero 2 lata później.

Samo uczestnictwo w ERM2 nie jest wystarczające do spełnienia kryterium kursowego. Trzeba bowiem rozróżnić między zasadami uczestnictwa w ERM2 i zasadami oceny kryterium, stosowanymi przez EBC i Komisję. Obie instytucje wymagają faktycznie większej stabilności kursu, niż przewidziana zasadami ERM2 (standardowe pasmo wahań w ERM2 wynosi +/-15%). Obie instytucje są również bardziej wrażliwe na deprecjację kursu niż aprecjację. Stosowany do tej pory sposób oceny kryterium umożliwiał 15-proc. aprecjację powyżej kursu centralnego i tylko 2,25-proc. deprecjację. Nie zostało jednak jeszcze ustalone, czy ten sposób oceny będzie stosowany również w przyszłości.

Marcin Mrowiec, ekonomista BPH

Naszym zdaniem, kursem najlepszym z punktu widzenia polskiej gospodarki byłby kurs zbliżony do poziomu równowagi fundamentalnej, szacowany obecnie na ok. 4,10-4,25 zł za euro. Za kursem wyższym od obecnie notowanego na rynku spot przemawiają też wyniki badań ankietowych wśród przedsiębiorców, którzy (średnio) wymieniają kurs 4,05 zł za euro jako ten, przy którym istotnie rośnie konkurencyjność towarów importowanych, zaś 3,95 zł jako poziom opłacalności eksportu.

Z drugiej jednak strony nie należy zapominać iż pomimo w/w deklaracji eksporterów, eksport nadal rośnie, a strona unijna będzie chciała, aby kurs centralny nie dawał zbyt wielkiej przewagi krajowym przedsiębiorcom.

Reasumując, sądzimy iż kurs centralny ukształtuje się w przedziale 4,00-4,10 zł za euro, zaś pasmo dopuszczalnych wahań w ERM2 będzie asymetryczne, tzn. zezwalać będzie na 2,25% ruchu złotego w stronę deprecjacji oraz 15% w stronę aprecjacji.

Jaki powinien być kurs parytetowy euro/złoty w ERM2?

BPH 4,1-4,25

Bank Handlowy minimum 4,0

BRE 4,1

Danske Bank 4,2

PKO BP 3,8 (pod warunkiem przyjęcia euro w 2012 r.)

SG CIB Polska 4,1

Procedury dotyczące nadmiernego deficytu budżetowego w UE

l Traktat Ustanawiający Wspólnotę Europejską

Artykuł 104

1. Państwa Członkowskie unikają nadmiernego deficytu budżetowego.

2. Komisja nadzoruje rozwój sytuacji budżetowej i wysokość długu publicznego w Państwach Członkowskich (...). Bada ona poszanowanie dyscypliny budżetowej na podstawie poniższych dwóch kryteriów:

a) czy stosunek między planowanym lub rzeczywistym deficytem publicznym a produktem krajowym brutto przekracza wartość odniesienia (...)

b) czy stosunek między długiem publicznym a produktem krajowym brutto przekracza wartość odniesienia (...)

3. Jeśli Państwo Członkowskie nie spełnia wymogów jednego lub obu tych kryteriów, Komisja opracowuje sprawozdanie (...)

5. Jeśli Komisja uzna, że w Państwie Członkowskim istnieje nadmierny deficyt lub że taki deficyt może wystąpić, kieruje opinię do Rady.

7. W przypadku gdy Rada, zgodnie z ustępem 6, podejmuje decyzję o istnieniu nadmiernego deficytu, kieruje zalecenia do danego Państwa Członkowskiego, aby położyło ono kres tej sytuacji w oznaczonym terminie. Z zastrzeżeniem postanowień ustępu 8, zalecenia te nie zostają podane do publicznej wiadomości.

 8. W przypadku gdy Rada stwierdzi, że w odpowiedzi na jej zalecenia żadne skuteczne działanie nie zostało podjęte w oznaczonym terminie, może podać zalecenia do publicznej wiadomości.

Dotyczy państw, które wprowadziły euro

 9. Jeśli Państwo Członkowskie w dalszym ciągu nie realizuje zalecenia Rady, może ona wezwać dane Państwo Członkowskie do przyjęcia w wyznaczonym terminie środków zmierzających do takiego ograniczenia deficytu, jakie zostanie uznane przez Radę za niezbędne do zaradzenia sytuacji.

11. Tak długo jak Państwo Członkowskie nie stosuje się do decyzji przyjętej na podstawie ustępu 9, Rada może zadecydować o zastosowaniu lub, w odpowiednim przypadku, o zaostrzeniu jednego lub kilku z następujących środków:

- zażądać od danego Państwa Członkowskiego, aby opublikowało dodatkowe informacje, które określi Rada, przed emisją obligacji i papierów wartościowych,

- wezwać Europejski Bank Inwestycyjny do ponownego rozważenia polityki udzielania pożyczek wobec danego Państwa Członkowskiego,

- zażądać złożenia we Wspólnocie przez dane Państwo Członkowskie nieoprocentowanego depozytu o stosownej wysokości aż do czasu, gdy, w ocenie Rady, nadmierny deficyt zostanie skorygowany,

- nałożyć grzywnę w stosownej wysokości.

l Rozporządzenie Rady z 21 czerwca 1999 r. dotyczące Funduszu Spójności

"Artykuł 6"

Pomoc warunkowa

1. Żadne nowe projekty (...) nie będą finansowane przez Fundusz w Państwie Członkowskim w przypadku, gdy Rada (...) stwierdzi, że brane pod uwagę Państwo Członkowskie (...) nie wykonało programu (...) w sposób pozwalający na uniknięcie nadmiernego deficytu publicznego (dotyczy wszystkich państw UE).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama