Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze" szacuje, że przystosowanie wojskowego do tej pory portu do ruchu cywilnego będzie kosztować około 95 mln zł. Po przebudowie lotnisko będzie obsługiwać tanie linie i czartery. Odciąży tym samym warszawskie Okęcie.
Większość środków na inwestycje pochłonie odnowa pasa startowego, dróg kołowych i płyty postojowej. PPL (zawarło niedawno z wojskiem porozumienie o odkupie gruntów w Modlinie) szacuje, że obecna infrastruktura lotniska wytrzyma bez remontu najwyżej rok.
Pierwotny biznesplan dla Modlina zakładał, że pierwsze samoloty wylądują tam już w październiku. Roboty zablokował tymczasem Urząd Zamówień Publicznych, kwestionując zasady wyboru wykonawcy. Na wczorajszym spotkaniu w resorcie infrastruktury przedstawiciele UZP zadeklarowali stronom zainteresowanym inwestycją, że opinia do nowych reguł przetargu będzie gotowa jeszcze w tym tygodniu. - Oznacza to, że zaczynamy poszukiwanie wykonawcy - deklaruje Marek Sidor, prezes Portu Lotniczego Modlin. - Chcemy uruchomić lotnisko jeszcze przed początkiem sezonu wakacyjnego 2006 r.
PPL zależy bardzo na tym, aby zamiast klasycznego przetargu zastosować zapytanie ofertowe. - Nie daje ono przegranym tyle możliwości odwołań, niezwykle czasochłonnych dla inwestora - tłumaczy M. Sidor. Kto mógłby być wówczas zaproszony? - W Polsce mamy tylko kilka firm, które mają doświadczenie przy tego typu zleceniach - mówi prezes modlińskiego portu. Duże szanse mają m.in. Budimex (buduje nowy terminal na Okęciu), Hochtief (budował pierwszy terminal na początku lat 90.) czy Skanska (wykonawca remontów dla Gdańska-Rębiechowa i na warszawskim lotnisku Cargo).
Wciąż nie wiadomo, kto będzie latał z modlińskiego portu. PPL kusi deklaracjami, że stawki lotniskowe będą tam co najmniej o połowę niższe niż te stosowane na Okęciu. To zaś przyciągnąć ma do Modlina te linie, dla których połączenia z Warszawy były za drogie. - Rozmawiamy z wszystkimi podmiotami, zarówno obecnymi, jak i nieobecnymi na polskim niebie - mówi tylko M. Sidor.