Indeks prognoz wzrostu gospodarczego sporządzanych przez inwestorów instytucjonalnych i analityków wzrósł do 50 pkt z 37 w lipcu - poinformował wczoraj Ośrodek Europejskich Badań Gospodarczych ZEW w Mannheim. Ekonomiści spodziewali się wzrostu do 39 pkt.
- Spadek kursu euro zwiększył optymizm eksporterów. Wtedy łatwiej jest podejmować decyzje o inwestycjach czy zatrudnianiu nowych pracowników - uważa Dominic White, ekonomista z londyńskiego biura ABN Amro. I rzeczywiście, wzrost popytu zarówno w kraju, jak i za granicą zrównoważył obawy o spowalniający wpływ drogiej ropy naftowej i sięgającego 11,6% bezrobocia.
Na osłabieniu euro w stosunku do dolara o 10% w tym roku skorzystały między innymi producent ciężarówek MAN i największy na świecie producent specjalistycznych chemikaliów Degussa. Obie spółki przystąpiły do inwestycji, licząc na lepsze perspektywy wzrostu po stagnacji niemieckiej gospodarki w II kwartale.
W tym okresie wystąpiła tam bardzo istotna zmiana. Po raz pierwszy od trzech kwartałów odnotowano wzrost o 0,3% krajowego popytu, do czego przede wszystkim przyczyniły się zwiększone wydatki inwestycyjne firm. Degussa inwestuje w nową linię produkcyjną, MAN zbuduje fabrykę w Polsce, a największe niemieckie przedsiębiorstwo użyteczności publicznej E.ON. zapowiedziało budowę nowej elektrowni w miejsce starzejących się generatorów.
Minister pracy i gospodarki Wolfgang Clement przed dwoma tygodniami ponownie wezwał Europejski Bank Centralny do obniżenia stóp procentowych, co miałoby pomóc zrównoważyć skutki wzrostu kosztów paliw. Przedstawiciele banku twierdzą jednak, że prognozy inflacyjne nie uzasadniają zmiany stóp.