Dług Polski wobec Klubu Paryskiego w stosunku do końca 2004 r., gdy wynosił 12,3 mld euro, zmniejszył się już o ponad 42%. Całkowicie spłacone zostały zobowiązania wobec Niemiec (na koniec marca br. jeszcze 1,9 mld euro), Wielkiej Brytanii (w marcu jeszcze 0,9 mld euro), USA (0,7 mld euro), Szwajcarii, Holandii, Szwecji (po ok. 0,2 mld euro) oraz Danii, Hiszpanii i Finlandii (po kilkadziesiąt milionów euro na koniec I kwartału).
- Obecne negocjacje są konsekwencją porozumienia zawartego z Klubem Paryskim w 1991 r. Część państw zgodziła się wtedy na redukcję polskiego długu, a inne - wysokości odsetek - wyjaśnia Paweł Kowalewski, dyrektor departamentu należności w Ministerstwie Finansów. - Państwa należące do pierwszej grupy tracą mniej na wcześniejszej spłacie zobowiązań przez Polskę niż kraje z drugiej grupy, dlatego przystały na nasze propozycje. Trudniejsze są negocjacje z drugą grupą krajów. Dla nich wcześniejsza spłata oznacza bowiem wzrost deficytu budżetowego ze względu na brak wcześniej założonych wpływów - dodaje.
Największym wierzycielem w drugiej grupie państw jest Francja, której jesteśmy winni jeszcze prawie 2,4 mld euro (ponad 33% całego długu wobec Klubu Paryskiego). Na drugim miejscu jest Austria (1,7 mld euro), a na trzecim Kanada (1,2 mld euro).
- Rozmowy trwają. Są szanse na to, że temu rządowi uda się jeszcze coś wynegocjować. To sprawa dobrej woli wierzycieli - przekonuje P. Kowalewski.
Nie ujawnia, ile budżet zaoszczędził na wcześniejszej spłacie zobowiązań wobec Klubu Paryskiego. Z nieoficjalnych informacji PARKIETU wynika jednak, że oszczędności już idą w setki milionów złotych. Maleją bowiem koszty obsługi długu (żeby spłacić zobowiązania wobec Klubu Polska musiała wyemitować obligacje za granicą), a niektórzy wierzyciele dodatkowo umorzyli nam część zadłużenia. Rząd założył w ustawie budżetowej, że łączne koszty obsługi długu zagranicznego wyniosą w tym roku 5,6 mld zł.