Średnia prognoza wzrostu PKB w II kw. wśród ekonomistów bankowych ankietowanych przez PARKIET wynosi 2,7%. To zdecydowanie więcej niż w okresie styczeń-marzec, kiedy gospodarka rosła w tempie 2,1%. Ale wciąż poniżej potencjału polskiej gospodarki, który jest szacowany w pobliżu 4% (taki poziom nie wywoływałby presji na wzrost cen).
Rozbieżności w prognozach
Ostrożnie szacowana jest również dynamika konsumpcji. Zdaniem analityków Banku Millennium, w porównaniu z II kw. ub.r. wydatki konsumentów zwiększyły się realnie o zaledwie 1,2%. Urban Górski, ekonomista BM, wyjaśnił, że decydujące znaczenie miała słaba sprzedaż detaliczna. Możliwości wzrostu konsumpcji były większe, bo stosunkowo szybko zwiększały się płace, rosło też zatrudnienie. Ale większe dochody poszły na przyrost oszczędności, a nie na dodatkowe wydatki.
Stosunkowo niewielka była dynamika inwestycji. Ale jaki był ich wzrost, nikt tak naprawdę nie wie. W publikowanych dotychczas danych niewiele było wskazówek na temat tego, czy firmy zaczynały nowe projekty inwestycyjne, czy nadal z nimi czekały. Stąd duża rozbieżność w prognozach. - Dane za całe pierwsze półrocze dotyczące większych firm wskazują na stopniowe przyspieszenie dynamiki inwestycji. Ale pogorszenie nastrojów przedsiębiorstw sygnalizowane przez badania koniunktury NBP sugeruje, że ożywienie w zakresie inwestycji jest umiarkowane. Bez wątpienia jest obszar niepewności związany z tym, jak w II kw. kształtowały się ceny dóbr inwestycyjnych. Jak pamiętamy, w I kw. ten czynnik zaniżył dynamikę inwestycji - powiedział Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.
Mogą nie obniżyć?