- Bank Włoch wiernie trzymał się zarówno unijnych, jak i włoskich regulacji - stwierdził w piątek Fazio w oświadczeniu przed włoską komisją nadzoru, której przewodniczył minister finansów Domenico Siniscalco. To było pierwsze publiczne wystąpienie prezesa Banku Włoch od momentu oskarżenia go przez media o faworyzowanie lokalnego banku - Banca Popolare Italiana (BPI) - w batalii z ABN Amro o przejęcie innej włoskiej instytucji - Banca Antonveneta. Gazety wydrukowały podsłuchane rozmowy Fazio z dyrektorem zarządzającym BPI Gianpietro Fioranim, którego prezes Banku Włoch na bieżąco informował o przebiegu sprawy - czego robić nie powinien. Prokuratura dotarła do dowodów świadczących, że Fazio zmienił decyzję dwóch wysokich inspektorów swojej instytucji, którzy twierdzili, iż BPI jest zbyt słabe finansowo, by przejąć Antonvenetę.
O rozmowach z Fioranim Fazio w piątkowym wystąpieniu nie wspomniał. Natomiast w drugiej kwestii - kontrowersyjnej zmiany decyzji swoich podwładnych - wyjaśnił, że konsultował ją z niezależnymi ekspertami. - Opinie, wszystkie ze sobą zgodne, były oparte na naukowych podstawach - powiedział Fazio. - Zostały uznane za wystarczające, żeby przezwyciężyć złożoność wstępnej oceny - dodał.
Włoska opozycja, a także wielu przedstawicieli świata biznesu, domaga się od Fazio dymisji. Dotąd po jego stronie stoi natomiast rząd, który wprawdzie chce ograniczyć kadencję jego urzędu - teraz prezes Banku Włoch pełni funkcję dożywotnio i nie może być przez nikogo odwołany - ale wielu przedstawicieli rządzącej koalicji proponuje, by zmiany zaczęły obowiązywać dopiero następcę Fazio.