Na poniedziałkowej sesji kurs Elektrimu stracił 11% po tym, jak w piątek sąd okręgowy uchylił decyzję sądu rejestrowego z lutego tego roku. Wówczas w dokumentach rejestrowych Polskiej Telefonii Cyfrowej wpisano, że posiadaczem 48% udziałów spółki jest Elektrim, a wykreślono Elektrim Telekomunikacja (kontrolowany przez Vivendi Universal). Zmieniono zapis o składzie zarządu i rady nadzorczej firmy.
Trwa spór udziałowców oraz "starego" i "nowego" zarządu PTC. Każdy z nich uważał się za legalny. Piątkowe orzeczenie sądu przechyliło szalę zwycięstwa w sporze na rzecz ET i "starego" zarządu. W prasie pojawiły się sformułowania, że wpis z lutego jest nieważny, oraz cytaty przeciwników Elektrimu, według których obowiązuje stan prawny sprzed 24 lutego, gdy w zarządzie zasiadali Bogusław Kułakowski (prezes), Ryszard Pospieszyński i Jonathan Eastick.
Kiedy zmiany w KRS
Wczoraj R. Pospieszyński i J. Eastick wysłali do członków "nowego" zarządu pismo, domagając się, aby opuścili siedzibę spółki, bo przebywają tam bezprawnie. Sami nie zdecydowali się jednak - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - przyjść do pracy. Zaczekają z tym zapewne na zmiany w KRS.
Kiedy one nastąpią? Prawnicy mają różne opinie. - Sytuacja prawna nie jest jasna - mówi Mateusz Rodzynkiewicz z krakowskiej Kancelarii Radców Prawnych Oleś i Rodzynkiewicz, nie zaangażowany w sprawę. - Sąd rejestrowy jest związany zaleceniami zawartymi w uzasadnieniu postanowienia sądu drugiej instancji, ale to nie musi przesądzać sprawy, gdyż uchybienia mogły być natury formalnej i nie jest wykluczone, że po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd rejestrowy podtrzyma poprzednie stanowisko - dodaje. Jego zdaniem, do czasu gdy KRS ponownie rozpatrzy wniosek, w rejestrze będzie nadal widniał ostatni wpis, czyli ten, w którym widnieje Elektrim i zarząd popierany przez konglomerat. Można go zmienić tylko, jeśli KRS tak postanowi. Podobnego zdania jest sama spółka.