Z opublikowanych przez GUS rachunków narodowych wynika, że w I kwartale eksport liczony w cenach bieżących wzrósł o 2% w stosunku do analogicznego okresu przed rokiem, a w II kwartale spadł o 0,9%. Do szacowania tempa wzrostu gospodarczego GUS posługuje się jednak dynamiką eksportu w cenach stałych. Do jej wyliczenia stosuje specjalne wskaźniki, tzw. deflatory.
Wskaźnik przyjęty w I kwartale spowodował spadek eksportu w cenach stałych o 3,1% (mimo wzrostu w cenach bieżących), z kolei w II kwartale zaowocował wzrostem eksportu aż o 7,7% (mimo spadku w cenach bieżących). W efekcie wpływ handlu zagranicznego na dynamikę PKB w I kwartale był znacznie mniejszy niż w II kwartale (odpowiednio 0,9% i 3,1%).
Ze względu na to, że ceny dóbr eksportowych są stosunkowo stabilne (w I kwartale ceny transakcyjne w eksporcie były o 0,7% mniejsze niż przed rokiem) jedynym wytłumaczeniem takiej rozbieżności w wyliczaniu deflatora mogą być wahania kursu walutowego. Okazuje się jednak, że te również podważają wiarygodność wyliczeń GUS. W jednym i drugim okresie mieliśmy bowiem aprecjację złotego. Co więcej w I kwartale jej skala była znacznie większa niż w II (15,7% wobec 12%). A to oznacza, że w I kwartale deflator powinien działać bardziej korzystnie na realny wzrost eksportu niż w drugim. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie.
Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, nie potrafili tego wytłumaczyć. Dlatego poprosiliśmy o wyjaśnienie GUS. Z uzyskanego komentarza wynika, że możliwa jest korekta w górę danych dotyczących wpływu eksportu na PKB, a tym samym dynamiki wzrostu gospodarczego w I kwartale. W tym okresie gospodarka rozwijała się w tempie 2,1%, a w II kwartale - 2,8%.
Przypomnijmy, że po publikacji danych o PKB za I kwartał ekonomiści otwarcie zarzucili GUS błędy w statystykach. Zarzuty dotyczyły szacowania nakładów inwestycyjnych w małych przedsiębiorstwach oraz deflatora przyjętego do obliczania realnego wzrostu inwestycji.