Reklama

Prywatny sektor w sukurs urzędnikom

Począwszy od 2007 r. rozdawaniem pieniędzy unijnych nie powinny już się zajmować agendy rządowe, ale... organizacje prywatne - uważa resort gospodarki. Inaczej bowiem zabraknie urzędników do oceny wniosków o dotacje.

Publikacja: 01.09.2005 08:01

Departamenty odpowiedzialne za rozdział funduszy Unii Europejskich przestrzegają, że przy obecnym systemie zatrudnienia w administracji wkrótce nie będzie już komu oceniać projektów, - Mamy olbrzymią rotację kadry. Przy średnich zarobkach 2000 zł brutto i natłoku zadań praca ta nie jest specjalnie atrakcyjna. Co gorsza, powoli zaczynają odchodzić kluczowe osoby - skarży się Dorota Jabłońska, dyrektor Departamentu Zarządzania Programem Wzrostu Konkurencyjności Przedsiębiorstw.

Zawaleni wnioskami

A obowiązków jeszcze przybędzie. Pod koniec 2006 roku resort rozpocznie opracowywanie zasad pomocy, przepisów i formularzy, które będą obowiązywać na czas kolejnego budżetu UE (2007-2013). Do tego dojdzie kumulacja wniosków o wypłaty od dotychczasowych beneficjentów. A już od 2007 r. rozpocznie się nabór projektów pod nowe fundusze. MGiP szacuje, że do tego momentu kadra pracująca przy wnioskach powinna się powiększyć sześciokrotnie. Resort próbował co prawda zatrudnić dodatkowe osoby na zasadzie kontraktów (tak aby nie przekraczać limitów zatrudnienia w administracji państwowej). Okazało się to jednak niezgodne z przepisami.

Teraz ministerstwo rozważa inne rozwiązanie. Zbieraniem projektów od przedsiębiorców, ich oceną i organizacją wypłat zająć się mają... podmioty prywatne. Do tej pory funkcje tzw. instytucji wdrażającej pełniła głównie Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Teraz może stracić wyłączność.

Kto chętny do wdrażania?

Reklama
Reklama

- Chcemy, aby instytucja wdrażająca była wybierana w drodze otwartego konkursu. Ma to sens, ponieważ najprawdopodobniej od 2007 r. fundusze będą rozdzielane na poziomie regionów - tłumaczy D. Jabłońska. Resort zachęca te podmioty, które mają doświadczenie z pomocą unijną. Ofertą zainteresują się zapewne banki, które od pewnego czasu doradzają klientom w sprawie dotacji unijnych. Prócz nich, pomysł MGiP zaciekawić może firmy doradztwa europejskiego czy organizacje zrzeszające przedsiębiorców.

Problem w tym, że na takiej usłudze nie bardzo jest jak zarobić. - Oferenci dostaną zwrot kosztów - deklaruje tylko D. Jabłońska. Każda instytucja wdrażająca ma jednak prawo wystąpić o tzw. pomoc techniczną (pieniądze z Brukseli na systemy informatyczne, przeszkolenie kadry itp.).

Politycy opozycji nie są zachwyceni pomysłem MGiP. - Jeżeli pieniądze bądź co bądź publiczne będzie rozdzielał podmiot prywatny, napotkamy podejrzenia, że robi to uznaniowo. Tym bardziej że nie bardzo widać, jaki może mieć w tym inny interes - powiedział nam Waldy Dzikowski, poseł PO, przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama