Z najnowszej projekcji inflacji wynika, że nawet bez wczorajszej obniżki stóp inflacja wzrosłaby w pobliże celu inflacyjnego (2,5%) dopiero w połowie 2007 r.
Prezes NBP Leszek Balcerowicz przekonywał na konferencji prasowej po posiedzeniu rady, że są liczne zagrożenia dla inflacji ze strony cen ropy oraz finansów publicznych. Mimo to rada uznała, że "prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji poniżej celu jest wyższe, niż przedstawiono w sierpniowej projekcji m.in. ze względu na możliwość występowania przyspieszonych zmian strukturalnych zachodzących w polskiej gospodarce". Jakie zmiany RPP miała na myśli? - Możliwość poprawy funkcjonowania rynku pracy, a także wzrost konkurencji zewnętrznej, m.in. wzrost importu odzieży i obuwia z Chin - odpowiedział Balcerowicz.
Dobijemy do 4 procent
Po przeczytaniu komunikatu po posiedzeniu rady i wysłuchaniu uzasadnienia wczorajszej decyzji zdecydowana większość ekonomistów jest przekonana, że wczorajsza obniżka nie jest ostatnia. Przed końcem roku RPP zdecyduje się jeszcze na przynajmniej jedną redukcję stóp. - Spodziewam się, że w ciągu sześciu miesięcy główna stopa spadnie do 4%. To, kiedy rada zdecyduje się na obniżki, będzie zależało od bieżących danych makroekonomicznych, polityki i zachowania kursu złotego - powiedział Maciej Reluga, ekonomista Banku Zachodniego WBK.
Zdaniem Wojciecha Kuryłka, analityka Kredyt Banku, chociaż w drugiej połowie roku zarówno dynamika, jak i struktura PKB się poprawi, to nie będziemy świadkami dwucyfrowego wzrostu inwestycji, na jakim zależy RPP. A ponieważ po wyborach czeka nas aprecjacja złotego, w końcu roku będziemy mieć główną stopę na poziomie 4%-4,25%. Jeden z ekonomistów zwrócił uwagę, że dane publikowane we wrześniu i październiku pozwolą ocenić skalę wpływu wysokich cen ropy na polską gospodarkę. Na razie był on bardzo niewielki.