Dotąd zakaz debiutów na rynkach za granicą - jeśli papiery nie trafiają jednocześnie na jeden z lokalnych parkietów - dotyczy spółek, które w Rosji są zarejestrowane. Takie, które działają w Rosji, ale siedzibę mają gdzie indziej, takiemu zakazowi nie podlegają. Z tego powodu rosyjskie firmy specjalnie rejestrują filie poza granicami kraju, żeby zadebiutować np. w Londynie bądź w Nowym Jorku, bez wchodzenia wcześniej na giełdę w Moskwie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy rosyjskie spółki, m.in. stalowy Euraz i telekomunikacyjno--naftowa AFK Sistema, z ofert za granicą zebrały ponad 3 mld USD.

Od przyszłego roku prawo ma się zmienić. - Debiuty rosyjskich firm poza granicami kraju pod maską zagranicznych holdingów oznaczają, że właścicielami rosyjskich aktywów nie mogą zostać Rosjanie - powiedział agencji Bloomberga Oleg Wiugin, szef Federalnej Służby Rynków Finansowych. - To szkodzi rosyjskiemu rynkowi kapitałowemu. Chcielibyśmy, żeby rosyjskimi aktywami można było obracać również w Rosji - dodał. Zakaz przeprowadzania pierwotnych ofert publicznych wyłącznie za granicą ma zostać rozszerzony na obce firmy, które na terenie Rosji mają co najmniej 75% swoich aktywów.

Firmy z Rosji niechętnie sprzedają akcje na krajowym rynku, ponieważ za granicą mogą przyciągnąć większą rzeszę inwestorów. Wiele funduszy inwestycyjnych, np. z Luksemburga, nie może handlować na rosyjskich giełdach, bo regulacje - m.in. dotyczące prezentowania sytuacji finansowej spółek - znacznie odbiegają tam od międzynarodowych standardów. Wiele funduszy traktuje rosyjskie giełdy jako rynek nieregulowany, przez co mogą tam zainwestować najwyżej 10% aktywów.

Bloomberg