W przyszłym tygodniu w londyńskim sądzie odbędzie się przyspieszona rozprawa, w której powiernik obligacji Elektrimu domaga się przyspieszonego wykupu. Przedstawiciele konglomeratu nie spodziewają się, aby była rozstrzygająca.
Są zdania, że termin spłaty obligacji przypada 15 grudnia, ale dodają, że obligatariusze utrudniają spółce wywiązanie się ze zobowiązań. Aby spłacić dług Elektrim musi znaleźć do tego czasu ok. 450 mln euro. Skąd je weźmie? Jeśli nie zdoła spieniężyć udziałów w PTC, może liczyć już tylko na wsparcie Zygmunta Solorza-Żaka, największego akcjonariusza i szefa rady nadzorczej. Nie wiadomo, czy je otrzyma. W piątek inwestor na pytanie dziennikarzy "co będzie 15 grudnia", odpowiedział: - Nie wiem, ale zrobię wszystko, żeby Elektrim spłacił obligacje w terminie.
Jak wygląda pomoc
W ostatnim czasie Z. Solorz--Żak wsparł Elektrim w staraniach o domknięcie finansowania inwestycji w Zespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.
Banki, które udzielały PAK--owi kredytu, wymagały 50-proc. wkładu własnego kredytobiorcy. Inwestor pożyczył elektrowni 90 mln euro. Walne zgromadzenie akcjonariuszy PAK-u (Skarb Państwa ma 50%) zgodziło się, aby zabezpieczeniem pożyczki były zastawy na majątku PAK-u, czyli elektrowniach. Niedługo potem Elektrim przekazał Inwestycjom Polskim, spółce Z. Solorza-Żaka, firmę Embud razem z 40-proc. pakietem akcji PAK-u. Miało to być rozliczenie pożyczki, której IP udzieliły Elektrimowi (40 mln zł). W piątek, zarówno Piotr Nurowski, prezes Elektrimu, jak i Z. Solorz-Żak, mówili dziennikarzom, że podpisano porozumienie, na mocy którego akcje PAK-u mogą wrócić do giełdowej firmy. Zapytani o cenę odwrócenia transakcji odrzekli, że ma to być 90 mln euro, czyli kwota, jaką Z. Solorz-Żak pożyczył PAK-owi. P. Nurowski zapewnił też, że Elektrim nadal ma kontrolę operacyjną nad PAK-iem i możliwość powoływania pięciu członków rady nadzorczej. Szczegółów porozumienia nie ujawnili.