Głównymi tematami rozmów czołowych europejskich polityków z chińskimi przywódcami są zniesienie embarga na eksport europejskiej broni i zlikwidowanie nierównowagi we wzajemnym handlu. Pierwsza z tych kwestii wykracza poza ramy kontaktów dwustronnych, gdyż przeciwne eksportowi europejskiej broni do Chin są Stany Zjednoczone i Rosja. Oba te kraje ostrzegają przed nadmiernym wzrostem chińskiej potęgi militarnej, a Rosja czerpie zbyt duże korzyści ze sprzedaży swojego uzbrojenia Chinom, by spokojnie czekać na pojawienie się groźnego konkurenta.
Handel między Unią Europejską i Chinami rzeczywiście staje się coraz bardziej niezrównoważony. W pierwszej połowie br. chiński eksport do tego regionu wzrósł o 39%, a w odwrotnym kierunku o 2%. O tak olbrzymiej dysproporcji przesądził zalew światowego rynku chińskimi tekstyliami. Eksport odzieży wzrósł o 57%. Prawdopodobnie udało się rozwiązać kwestię 85 mln sztuk chińskiej odzieży zablokowanej na granicach Unii.
Rokowania trwały do późnej nocy. Przewodniczący unijnej delegacji, komisarz ds. handlu Peter Mandelson, po zakończeniu tej rundy negocjacji powiedział, że "w zasadzie" uzgodniono warunki wpuszczenia na teren Unii odzieży przetrzymywanej w składach celnych. Do omówienia pozostało jednak kilka kwestii. Chiński minister handlu Bo Xilai na pytanie, czy osiągnięto porozumienie, odpowiedział: - Niemal. Nie podpisaliśmy jednak ostatecznej umowy. Później agencje informowały, że zgodzono się jednak co do zwolnienia przetrzymywanej odzieży, ale umowa ta wymaga aprobaty wszystkich 25 krajów członkowskich Unii.
A wśród nich zgody nie ma. Kilka z nich sprzeciwia się odblokowaniu chińskich tekstyliów, gdyż oznaczałoby to podniesienie uzgodnionych w czerwcu kwot importowych. I to bez rekompensaty ze strony Chin w postaci zmniejszenia eksportu w następnych latach.
Bloomberg