Na wczorajszej sesji właściciela zmieniło ponad 1,5 mln akcji Fonu, czyli prawie 10% kapitału firmy. Kurs stracił 10,8%, dochodząc do 0,33 zł na zamknięciu. Papiery najprawdopodobniej kolejny dzień z rzędu sprzedawał któryś ze znaczących akcjonariuszy Fonu: giełdowy Al-Pras, Alfa-Capital czy Fundacja im. E. Mzyka. Każdy z nich jest powiązany z Edmundem Mzykiem, największym akcjonariuszem Pagedu.
Tylko na trzech sesjach, od 1 do 5 września, Al-Pras sprzedał papiery Fonu stanowiące 3,64% kapitału zakładowego tej firmy. Ma teraz 12,32% papierów radiowej grupy. Inny akcjonariusz - Paged Fabryki Mebli - już nie ma żadnej akcji.
Nie wiadomo, kto "odbiera" akcje Fonu od znaczących akcjonariuszy. - Nie posiadam informacji ani o tym, kto kupuje, ani kto sprzedaje akcje - zapewnił Bartłomiej Gajecki, prezes Fonu. Licząc według wczorajszego zamknięcia, kapitalizacja Fonu wynosi już tylko 4,89 mln zł.
Spółka jest właścicielem kontrolnego pakietu udziałów w spółce Y-Radio, która z kolei ma udziały w lokalnych stacjach radiowych. Już wkrótce będzie miała tylko dwie (warszawskie Jazz Radio i częstochowski Fon), bo podpisała umowę, na mocy której sprzedała trzy stacje firmie Multimedia, blisko współpracującej z Brokerem FM. Strony czekają nadal na zgodę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. B. Gajecki nie potrafił ocenić, kiedy może zostać wydana. A dopiero wtedy do kasy Y-Radio popłynie niewielki strumień gotówki, który pozwoli się tej firmie rozliczyć z Fonem (Y-Radio jest winne udziałowcowi ok. 1 mln zł).
Według B. Gajeckiego, losy Fonu mogą potoczyć się w trzech kierunkach. W grę wchodzi albo rozbudowa radiowej grupy (na to potrzeba pieniędzy), albo koncentracja i rozwój posiadanych aktywów (na to też) lub sprzedaż ostatnich dwóch radiostacji. Przyznaje, że Radio Jazz ma raczej słabe wyniki (kilkadziesiąt tysięcy złotych straty miesięcznie), choć obecnie, po zmianie zarządu podobno jest lepiej. Najwartościowszy jest częstochowski Fon, który jest rentowny i wypracowuje ok. 100 tys. zł przychodów miesięcznie.