Informacja o tym, jak Ministerstwo Finansów radzi sobie ze ściąganiem podatków, została przedstawiona w trakcie ostatnich obrad rządu. Poprawę w tej dziedzinie resort zauważył już w ubiegłym roku. Z danych MF wynika, że na koniec 2003 r. wskaźnik ściągalności wynosił 93,9%, a na koniec 2004 r. było to 95,4%.
W tym roku ma być jeszcze lepiej, bo dane z końca czerwca mówią o ściągalności na poziomie takim samym jak sześć miesięcy wcześniej. Tyle że w połowie roku trwają jeszcze rozliczenia podatkowe i część podatników dostaje zwrot nadpłaconych pieniędzy. Dlatego wskaźniki ściągalności zawsze wyglądają znacznie lepiej na koniec roku. Dla przykładu - jeszcze w połowie 2004 r. wskaźnik ściągalności wynosił zaledwie 91,1%, a więc w ciągu sześciu miesięcy poprawił się o 4,3 pkt proc. W tym roku - jak zapowiada MF - również nastąpi taka poprawa.
Jako przyczyny większej skuteczności fiskusa urzędnicy MF wskazują ostatnie zmiany podatkowe, które - według ocen resortu - usprawniły i uprościły system podatkowy, a także nowelizację ordynacji podatkowej, która zwiększyła możliwości stosowania zabezpieczeń majątkowych przez fiskusa. To oznacza, że unikanie płacenia podatków ma teraz nieco groźniejsze skutki niż do tej pory.
MF wskazuje także, że na ściągalność pozytywnie wpłynęły ustawy restrukturyzacyjne, które nakładają na część podmiotów obowiązek bieżącego regulowania zobowiązań wobec państwa. W tym ostatnim przypadku spore znaczenie ma również fakt, że poprawiła się sytuacja gospodarcza i sporo przedsiębiorstw jest w stanie płacić podatki na bieżąco.