We wtorek przed sądem pojawiło się ośmiu byłych pracowników KPMG, którym już wcześniej postawiono zarzuty. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Także i im prokuratura zamierza przedstawić nowe zarzuty - o unikanie płacenia podatków i utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości - w miarę jak śledztwo sięga coraz głębiej. Jeśli prokuratorzy dotrzymają słowa, na ławie oskarżonych zasiądzie ponad 20 osób związanych z KPMG. Kłopoty prawne będą mieli także ich klienci, którzy skorzystali z nęcących ofert ucieczki od podatków. Proces pierwszej ósemki ma rozpocząć się w maju przyszłego roku. Prokuratura oczekuje, że potrwa około trzech miesięcy. Każdy z oskarżonych wyszedł z sądu za kaucją, której wysokość wahała się między 300 tys. a 3,5 mln USD.

Eksperci prawni już teraz podkreślają, że proces będzie bardzo skomplikowany i prokuraturę będzie czekać bardzo trudne zadanie wytłumaczenia ławie przysięgłych zawiłości systemu podatkowego. Strategia obrońców ma polegać przede wszystkim na rozmywaniu sprawy i pokazywaniu, że oskarżeni poruszali się w szarej strefie prawa podatkowego, które może być różnie interpretowane. Już sama liczba oskarżonych oznacza dla sądu poważne problemy logistyczne. Podczas wstępnych przesłuchań musieli on zająć miejsce dla... ławników, bo nie mieścili się na ławie oskarżonych.

KPMG polecała klientom korzystanie z nielegalnych ulg podatkowych w latach 1996-2002. Jak twierdzi prokuratura, Skarb Państwa stracił na tym 1,4 mld w postaci niezapłaconych podatków. Sama KPMG zarobiła na operacjach 124 mln USD. Kilka dni temu firma osiągnęła porozumienie z rządem, przyznając się do winy i zgadzając się na zapłacenie 456 mln USD kary. Prokuratura nie zrezygnowała jednak z oskarżenia indywidualnych pracowników KPMG o przestępstwa kryminalne.