Tak jak zasugerowała zbudowana w zeszłym tygodniu przy bardzo wysokich obrotach świeca wysokiej fali, inwestorzy nie mogą podjąć decyzji, w którym kierunku mają podążyć notowania. W tym miejscu można uczynić dwie uwagi - dylemat ten dotyczy na razie trendu krótkoterminowego i przede wszystkim segmentu największych spółek. WIG20 zamknął wczorajszą sesję zaledwie 3 punkty poniżej pięcioletniego maksimum, co oznacza, że trend długo- i średnioterminowy jest wzrostowy. Najważniejsze wsparcie znajduje się w tej chwili na 2276 pkt i wyznacza je szczyt z początku sierpnia oraz licząca ponad trzy miesiące linia trendu wzrostowego.

Pewien niepokój inwestorów może budzić zachowanie kursów PKN i KGHM, spółek, którym WIG20 w dużej mierze zawdzięcza ostatnie rekordy. PKN zanotował wczoraj największy spadek w zapoczątkowanym w maju trendzie wzrostowym, na wykresie została zbudowana również wysoka czarna świeca. Zmiana trendu krótkoterminowego stała się faktem, ale dopóki wykres utrzymuje się ponad 56,5 zł, trudno jest mówić o średnioterminowych sygnałach sprzedaży. Kurs KGHM na razie utrzymuje się w okolicach rekordu wszech czasów, ale trzy z ostatnich sześciu świec sygnalizują przewagę podaży. Spadek notowań PKN stanowi kolejny rozłam w wąskim gronie firm, których kursy znajdują się w trendach wzrostowych. W tej sytuacji ciężar utrzymania rynku na wysokich poziomach spada na banki i Telekomunikację. Wprawdzie WIG Banki zanotował wczoraj rekord wszech czasów, ale potencjał wzrostowy tego sektora wydaje się ograniczony. Jeśli zatem zainteresowanie spółkami surowcowymi nie wróci, trudno liczyć na spektakularne osiągnięcia głównych indeksów.

Dużo mniej wątpliwości budzi kierunek trendu na rynku małych spółek. Po wzrostowej korekcie na wykresie WIRR została zbudowana głowa z ramionami. W tej sytuacji spadek do majowego minimum na 3 952,3 pkt jest bardzo prawdopodobnym rozwiązaniem. Linia szyi opisywanej formacji znajduje się na 4450 pkt.