"W przypadku np. irlandzkiego funta kurs był stabilny, konieczna była jedna interwencja na rynku walutowym i była ona skuteczna. Podobnie było z grecką drahmą" - dodał.
Jak wyjaśnił członek RPP, jest to związane ze zmianami na globalnym rynku walutowym. "Kilkanaście lat temu waluty krajów będących w ERM2 nie cieszyły tak dużym zainteresowaniem rynków finansowych" - powiedział.
Sławiński podkreślił, że waluty krajów takich, jak Polska są obecnie w centrum zainteresowania nie tylko dużych banków, ale także ogromnej liczby funduszy hedgingowych.
Na około sześć miesięcy przed oficjalnym włączeniem złotego do ERM2 (z maksymalnym pasmem wahań +/-15%), konieczne jest poinformowanie o tym Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego oraz wynegocjowanie z tymi instytucjami konkretnej daty wejścia do ERM2 i określenia poziomu kursu centralnego.
Resort finansów napisał w sierpniu, że zgodnie z unijnymi przepisami przebywanie w ERM2 będzie trwało nie krócej niż dwa lata - w tym okresie konieczne jest wypełnienie pozostałych kryteriów konwergencji.