Polish Private Equity Fund IV, fundusz kierowany przez Enterprise Investors, zrobił na akcjach gdańskiego LPP doskonały interes, osiągając trzycyfrową stopę zwrotu.
350 procent zysku
Niewielką część walorów (15 tys.) fundusz kupił w ofercie publicznej po 265 zł, znakomitą większość (200 tys.) - od innego funduszu inwestycyjnego, londyńskiego Grangefont Ltd. Jemu płacił po 235 zł. W sumie inwestycja pochłonęła około 51 mln zł. Zakupy były realizowane w maju 2003 r. Po nieco ponad dwóch latach Polish Private Equity Fund IV zainkasował 195,65 mln zł. Zysk wynosi więc ponad 144 mln zł (283%). - My to liczymy w dolarach. Zainwestowaliśmy około 13,8 mln USD, a odzyskaliśmy około 4,5 razy więcej - informuje Jacek Siwicki, partner w Enterprise Investors. W takim przypadku zysk sięga 350%. Co się stanie z pieniędzmi za akcje LPP. - Nie będą reinwestowane. Zgodnie z zasadą działania funduszu wrócą do inwestorów, którzy go utworzyli - mówi J. Siwicki. Jak twierdzi, chodzi między innymi o General Motors czy zagraniczne firmy ubezpieczeniowe i emerytalne, w tym tak znane jak Calpers, fundusz emerytalny lokujący oszczędności strażaków, nauczycieli, policjantów i pracowników innych instytucji utrzymywanych przez stan Kalifornia.
Z zagranicy za granicę
W środowych pakietówkach właściciela zmieniło 215 tys. akcji LPP (12,6% kapitału i 6,9% głosów na WZA). Cena wynosiła 910 zł za papier. Kto przejął walory? - Rynek - odpowiada J. Siwicki. Pakietówek było 18. Żadna nie obejmowała takiej liczby papierów, by kupujący musiał poinformować o udziale w transakcji - chyba że już wcześniej miał LPP w portfelu i powiększył zaangażowanie, przekraczając próg 5% głosów. Z naszych informacji wynika, że największy akcjonariusz spoza listy tych, którzy muszą się ujawniać, ma około 100 tys. akcji, czyli 5,9% kapitału, ale tylko 3,2% głosów na WZA.